| |
Dentysta w Anglii Forum dla polskich dentystów szukających pracy w Anglii |
 |
WYJECHAĆ..?NIE WYJECHAĆ..? - czy warto wracac do Polski?
asia 55 - Wto Maj 26, 2009 6:35 pm Temat postu: czy warto wracac do Polski? czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski?
Dr Bronek - Wto Maj 26, 2009 8:02 pm
W Twoim wypadku? W Szwecji nie jest fajnie. W UK podobnie. Jeżeli czujesz się dobrze tylko w Polsce, to chyba jedyne, rozsądne wyjście.
Kris - Wto Maj 26, 2009 8:28 pm Temat postu: powrot Nasz madry kolega Dr Bronek chyba ma racje. Moim skromnym zdaniem, mniej wazne dokad warcasz. Wazne z kim lub do kogo. Z odpowiednia osoba i w pokrzywach moze byc fajnie. Co tak smutno? Don`t worry, be happy.
czuko - Pon Cze 22, 2009 7:35 pm
| Dr Bronek napisał/a: | | W Szwecji nie jest fajnie.. |
a dlaczego??
Ja uwazam ze jest fajnie
pozdr.
Dr Bronek - Czw Cze 25, 2009 12:17 am
"Kto czyta nie błądzi" (no chyba, że czytasz "Gazetę Wyborczą" - jest to jedyny znany wyjątek od tej reguły):
| Beata Migda napisał/a: | ...Jestem w trakcie rejestracji w GDC.Niestety,gdybym czytała wasze forum wcześniej,nie zdecydowałabym się na prace w Szwecji.Tak,tak.To,co piszecie jest prawdą.Niskie zarobki,brak szacunku,ciemno,głucho i ponuro.(...)Błagam,piszcie i podniescie na duchu uciekającą przed szwedzka depresją dentystkę. |
Pozdrawiam jak zwykle serdecznie.
Kris - Czw Cze 25, 2009 7:58 am Temat postu: Wyborcza Bez przesady Doktorze Bronek. Jestem czytelnikiem Wyborczej od 20 lat , zyje i ciesze sie niezlym zdrowiem jak na swoje lata. Trzeba po prostu ``umiec czytac``. Wszystkie media klamia. Pozdrowka z rana.
Dr Bronek - Czw Cze 25, 2009 11:21 am
To ja też zacznę czyać "Wybiórczą"! Chcę być tak mądry jak Ty, Kris.
Pozdrawiam serdecznie.
P.S. Ja nie lubię przebijać się przez stek bzdur i wypowiedzi autorytetów moralnych aby dotrzeć do kilku dobrych artykułów. Aaa... Musisz być ostrożny bo rodzina Michników ma genetyczne tendencje do "naginania" faktów. Mama sfałszowałą nam podręczniki do historii a tato (w wypowiedziach Michnika był polskim patriotą) próbował przyłączyć Polskę do CCCP. Prawdziwym "królem ściemy" jest jego brat. Na pewno wiesz dlaczego. Ale tak, wiem, nie możemy tego pamiętać bo będziemy niebezpiecznymi oszołomami z Ciemnogrodu...
Kris - Czw Cze 25, 2009 1:36 pm Temat postu: wyborcza Zgadza sie , ale Wybiorcza to nie tylko Michnik. Czytam wiadomosci sportowe itp. Zdecydowanie nie czytam artykolow o Zydach , antysemityzmie i tym podobnych , bo sa tendencyjne.
Sithicus - Nie Cze 28, 2009 11:09 pm
Na myśl o powrocie do Polski oblewa mnie zimny pot Wystarczy zawitać na jakieś 2 tygodnie by przeżyć tzw. "szok kulturowy" i ochota na powrót sama mija.
sylawin - Pon Cze 29, 2009 8:09 am
ale jeśli jest się tu samemu a rodzina z różnych powodów w Polsce, to żaden szok kulturowy nie szkodzi.... zwłaszcza jak się w tej kulturze spędziło dzieciństwo i młodość
Kris - Pon Cze 29, 2009 9:03 pm Temat postu: szok Ja tez z tych co zawsze jakas czesc rodziny jest w Polsce. Mam tak , ze jak mam leciec to mi sie nie chce. Zas jak przyjdzie wracac, to mi sie nie chce jeszcze bardziej. Co Wy na to?
Sithicus - Pon Cze 29, 2009 9:06 pm
Żonę i juniora mam ze sobą
Pablo - Nie Lip 26, 2009 10:48 am
Nie czytam Wyborowej od prawie 10 lat, po prostu zęby mnie bolą... Jeśli już to Rzepę.
Pytanie czy wracać do Polski jest trochę mało konkretne. Na pewno życie w UK w pojedynkę może być smutne. W Polsce zresztą też. Moim zdaniem jeśli ma się w Polsce alternatywę od pracy w NFZ u kogoś na 30% to warto.
annan - Pią Lip 31, 2009 5:23 pm
Witam serdecznie.Po ponad 3 letnim pobycie i wytężonej ale jakże efektywnej pracy,wracam do kraju.W związku z tym poszukuje pracy w Łodzi jako higienistka stomatologiczna.Nadmienie,ze woda sodowa nie uderzyła mi do głowy i jestem przygotowana na znacznie mniejsze wynagrodzenie:)
annan_76@wp.pl
Pablo - Sob Sie 01, 2009 8:31 pm
Z tego co wiem na tym forum jestem tylko ja z Polski. Reszta pracuje w UK. W łodzi nie znam praktycznie nikogo ale moze warto zajrzec na dentonet? Czasami sa jakies ogłoszenia?
annan - Sob Sie 01, 2009 8:44 pm
dzękuje Pablo.Dałam również ogłoszenie na Dentonecie,próbuje wszędzie Narazie optymizm mnie nie opuszcza
Pablo - Nie Sie 02, 2009 8:40 pm
Jakie zabiegi wykonuja higienistki w uk? Uzywacie np kiret Gracey do skalingu poddziaslowego?
annan - Pon Sie 03, 2009 10:53 am
witam.Ja uzywam Gracey 1/2 do zebow przednich.Stosuje do rootplaningu ale tez do zdejmowania zlogow naddziaslowych.A dlaczego pytasz?
[ Dodano: Pon Sie 03, 2009 2:09 pm ]
zapomnialam nadmienic o pogadankach ,istruktazach ale to raczej nie zabieg. No moze bardziej dydaktyczny;)Ale i tak pracy narazie nie moge znalesc:(
Kris - Pon Sie 03, 2009 7:57 pm Temat postu: hig Na forum sa ludzie z UK, Polski ,Irlandii i Szwecji. Higienistka w Polsce i w dodatku w Lodzi-nie chce deprymowac ale czarno to widze.
annan - Pon Sie 03, 2009 8:04 pm
Jak szukac pracy to wszędzie;)a nóż-widelec?
[ Dodano: Pon Sie 03, 2009 8:06 pm ]
ja jeszcze siedze w Szkocji,co prawda na walizkach ale zawsze.Wiesz,pomyslałam,ze moze znajde cos zanim powróce do kraju:)Pozdrawiam:)
Pablo - Wto Sie 04, 2009 7:05 pm
W Polsce internet w branży medycznej praktycznie nie istnieje. Szukałem tak pracy zaraz po studiach, przez jakis rok. Było wesoło w tym względzie że poznałem tylu nierealnie myslących 'oryginałów" i "oryginałek" że czasami chciałem ich spytać jakie ziele pala bo ja tez tak chcę:)
Wydaje mi sie że najszybciej znajdziesz pracę jako asystentka. Zabiegi profilaktyki mozna potraktować jako 'extra work' raczej nie jako 'full time job'. Tak mi sie wydaje.
Kiret Gracey tez czasami uzywam do skalingi naddziąsłowego bo lubie ich dopasownie do zeba. Ale to przy niewielkim kamieniu.
Kris - Wto Sie 04, 2009 8:37 pm Temat postu: D Pablo. moze przyjedziesz do Birmingham na targi 11 lub 12 listopada. Bedzie zlot zimowy w Holliday Inn. Przytkiniesz sie gdzies na nocleg. Bedzie sympatycznie.
annan - Wto Sie 04, 2009 8:39 pm
heh,dobre:)Wiesz,tez tak myśle ze prędzej znajdę prace chodząc od kliniki do kliniki.A co do zatrudnienia to tylko jako higienistka bo przeciez to mój zawód.Tak jak dentysta nie szuka pracy jako technik dentystyczny:)Nie licze na skalingi cały dzien ale na procent to byłoby miło
jarek - Wto Sie 04, 2009 8:45 pm
Wlasnie Pablo,zapraszmy wszyscy bardzo serdecznie.
Brawo Kris za inicjatywe!
maciek_uk - Wto Sie 04, 2009 9:54 pm
Wpadnij Pablo to sie napijemy, w Londku nie dalem rady z Toba pogadac.
A propos rootplaningu to na ostatnim Talking Points in Dentistry powiedzieli ze tu juz zupelnie niemodne.
maciek
annan - Wto Sie 04, 2009 10:06 pm
Ja nadal wykonuje,widocznie jestem staromodna.
maciek_uk - Wto Sie 04, 2009 10:24 pm
Niekoniecznie pewnie za kilka lat bedzie znowu trendy
annan - Wto Sie 04, 2009 10:28 pm
tak to z modą zazwyczaj bywa;) Ja nie powiem szefostwu,ze nie ma juz mody na root pl.Generalnie mam zlecany co jakiś czas.A tak z ciekawości: co proponują zamiast tego?hm?
maciek_uk - Wto Sie 04, 2009 10:46 pm
Philip Ower and Graham Smart sugeruja mycie zebow sluchajac Archers na BBC4
jarek - Wto Sie 04, 2009 10:51 pm
Hahahah
http://www.bbc.co.uk/iplayer/console/b00ltsbr
annan - Sro Sie 05, 2009 11:27 am
no i sie nie dowiem..Dziekuje za profesjonalna odpowiedz.
[ Dodano: Pią Sie 07, 2009 7:57 am ]
a gdzie reszta topiku?trzeba było skasowac całość.
k44 - Nie Wrz 06, 2009 12:07 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
Myśle że zawsze warto wracać do Polski.W koncu tam wyrastaliśmy.Tam jesteśmy u siebie.Tutaj nie będziemy nigdy,nawet z brytyjskim paszportem.Problem powrotu do kwestia idywidualna,kompromis między sferą emocjonalną a finansową.Ta ostatnia w Polsce ostatnio sie poprawila.We własnym gabinecie,w dobrym miejscu można spokojnie zarobić te same pieniądze co employee w UK.A zawsze to lepiej być samemu sobie sterem żeglarzem okrętem.Pełen kontrakt NFZ w zależności od regionu wynosi teraz od około 11tys pln do prawie 14 tys pln na miesiąc.Plus prywata i nie jest źle,zwłaszcza że dom można wybudować w Polsce jaki sie chce a nie tak jak w UK nawet rudery z lat 40tych za 400tys funtów,a jak ma ogród 3 metry na 5 metrów to wtedy już nawet 500tys.
Powiem tak.Ja wyjechałem 2 lata temu.Nie jest źle,ale mój brat właśnie kończy staż.Raczej wyjeżdżać mu sie nie będzie opłacało.
Serdecznie pozdrawiam
k44
slav - Nie Wrz 06, 2009 6:48 pm
Tak kwestia finansowa w Pl się poprawiła tyle że gro zarabia jak zarabia bo nie płaci podatków jak należy ( nie piszę tu o NFZ bo tego się ukryć nie da ).
Kasy fiskalne są coraz bliżej i wtedy może to już nie będzie takie różowe.
Inną kwestią że tu jako asscociate zarabia się tyle ile w PL można zarobić prowadząc własny gabinet.
Porównac należy ile zarabia się w PL i tu kiedy ma się własny interes a nie pracuje dla kogoś innego. I w takim porównaniu UK jest bardzo mocno na plus.
Kwestią bardzo ważną ( myślę że ważniejszą od mamony )jest jak odczuwamy emigrację i to jest pytanie dla każdego z osobna. Jeśli czujemy się źle psychicznie w danym miejscu banknoty tylko przez jakiś czas pozwalają "przykryć " ten problem.
Dlatego ja częsciej latam do PL ale i tak kazdy kij ma dwa końce i wszędzie dobrze gdzie nas nie ma !
Kris - Nie Wrz 06, 2009 7:48 pm Temat postu: wracac Jak bylo wiadomo nigdy nie uciekniemy od tego tematu. Teraz widze , ze coraz mniej jest pytan -czy wyjechac. Bedzie dominowal temat czy wracac i kiedy. Niektorzy juz wrocili, jak np kolezanka Hana, co to zaczynala wspolnie z nami w drugiej z kolei grupie w IDH(styczen 2005). Zakonczyla swoja misje w UK i tyle. Niektorym dzieci dorastaja do wieku szkolnego przychodzi czas na decyzje gdzie do szkoly, tu czy tam. Inni wracaja , bo poznali kogos i wola biedniej w Polsce ale razem niz samotnie tutaj. Jest na pewno spora grupa takich (jak m.in. ja) co to moze i by wrocili ale nie maja jak. Dzieci w szkolach ,dom kupiony i sprzedac sie nie da. Temat chwilowo zamkniety. Na pewno sporo z nas siedzi tu w przyslowiowych ``zlotych klatkach``.
Akcentem optymistycznym jest fakt iz jest nas tu sporo. Wiec jest sie z kim spotkac pogadac o zyciu, wypic kieliszek chleba a czasami nawet powaznie zabalowac. W Polsce zaniedbywalem przyjaciol gdyz nie mialem dla nich czasu. Tutaj wreszcie mam.
slav - Nie Wrz 06, 2009 8:32 pm
To wszystko to bardzo trudny temat.
Jak rozmawiam z kolegami prowadzącymi gabinety w PL to mówią że w UK normalniej .Pracują w PL często do 21 albo i lepiej wszyscy za wszystko wołają od nich kasę itp . Każdy narzeka bo chyba wielu z nas wolałoby zarabiać godziwie w PL bez ruszania się za granicę .Tylko że tak się nie da albo jest to przywilej niewielu osób .
Jak masz gabinet w Polsce to trzeba siedzieć po nocach bo niewielu pacjentów przyjdzie na 9 rano do dentysty , no bo pracują . W PL jeszcze nie ma szacunku dla pracy dentysty i często ta praca ( poza normalnymi godzinami ) odbywa się kosztem życia osobistego aby zarobić pieniądze i dostosować się do wymogów klienta. Pewnie są i tacy którzy po nocach nie pracują ale z tego co do mnie dociera to większość w gabinetach prywatnych zaczyna pracę po godzinie 16 .
Myślę że wrócić można ale tylko do swojego gabinetu na który zarobiło się tutaj albo pozostać i rozwiajać się na dwa sposoby ( kupno własnego interesu lub dokształcanie się co zresztą powinno iśc w parze i z pierwszym ) .No ale może piszę tak bo tu jestem więc co mam napisać
Kris - Nie Wrz 06, 2009 10:13 pm Temat postu: powrot Zgadza sie. Nalezy pamietac , ze wracajac do wlasnego gabinetu zaczynamy od zera. Kontrakty NFZ pewnie sa ale czy dla nas. Zarowno w UK jak i w Polsce sa rowni i rowniejsi. Najlepiej liczyc na pacjentow prywatnych w PL. Trzeba ich nazbierac a przy osterj konkurencji trwa to latami. Wiem cos o tym . Prowadzilem wlasny gabinet przez 20lat. Owszem zarabialem dobrze ale majac na utrzymaniu kilka osob bylo bez rewelacji. Jak ktos jest mlodym singlem to tu czy tam zawsze na siebie zarobi.
k44 - Nie Wrz 06, 2009 10:23 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
Wiadomo jak jest.
Ja nie będe ukrywał że normalnie czuje sie w Polsce.UK jak dotąd jakoś przełykam.Niby nie ma na co narzekać ale nie ma to jak odwiedzi Cie babcia,wujek,kumpel z wojska.Grilowanie w pseudoogródkach w Anglii to nie to samo co ognisko nad jeziorem w Polsce.Lake District przegrywa już na starcie z Mazurami a wybrzeże angielskie przyprawia mnie o mdłości.Międzyzdroje,promenada w Mielnie,molo w Sopocie.To jest klasa!
Kupujesz działke za 150 tys plnów stawiasz domek (sam wybierasz projekt) za następne 400tys i jest git.Jak masz w Polsce obrót 20tys (co jest jak najbardziej do zrobienia) z fotela to spokojnie dajesz rade.Wiem Kris że nie jest łatwo ale w odpowiednim miejscu gabinet rozwija sie dosc szybko.W Anglii wyprujesz sie na mortgage za 400tys a dom nadal bedzie ruderą.A w Polsce zawsze na swoim i wśród swoich.Mama zawsze na kawe może wpaść albo niezapowiedziany kumpel na browara.W Anglii już niestety nie.Lot może trwa 1.5 godz ale cała podróż min 7 godz.
I to jest mój ból na chwilę obecną panowie i panie.Wiem że dorwał mnie kryzys bo kiedyś byłem UK-entuzjastą ale bardzo sie z tego cieszę bo obiektywniej postrzegam ten bądź co bądź przedziwny (=przedziwaczny) kraj.Nadal zostaje w UK ale polski grunt bede obserwował.
Powiem tak.Moi kumple ze studiów co nawet byli już zrekrutowani a jednak nie wyjechali mają przede wszystkim takie domy jakiego ja tutaj nigdy nie bede mial a to juz dużo mówi o standardzie życia.Wcale nie pracują tak dużo.Zwłaszcza jak mają dzieci robią średnio 25 do 30 godz tyg,samochody nowe w leasingi wzięli (chyba że nie płacą podatków to wtedy za gotówe albo kredyt 50 na 50)
Nie jest łatwo ale da sie.W Anglii łatwiej ale co mi tutaj te matoły krwi napsują...
slav - Nie Wrz 06, 2009 11:04 pm
K44 ,
Masz kryzys jak wielu z nas miało i pamiętam jak z Toba jakis czas temu rozmawiałem.Wtedy miałeś ambicje i checi a dzis para uszła.Tu nikt nie mowi że jest łatwo. I Twoje spostrzeżenia odnośnie Lake District i innych odbieram dokładnie tak samo. JA mam swój plan i to pozwala mi tu jakoś działać. W Polsce bez kombinowania idzie bardzo trudno. Dom można kupić i tutaj i nie trzeba wydawac kasy o jakiej piszesz. W Szkocji gdzie jestem za 300 tys funtów można miec naprawde niezła chate i jest w czym wybierac i nie porównuj tego do domu w PL za kwote w przeliczeniu odpowiadającą 300 tys funtów lecz 300 tys zł ( za to masz mieszkanie ).
Wszystko ma swoje plusy i minusy i Cię rozumiem bo sam chcę wrócić do PL ale jeszce nie teraz.
Kris - Nie Wrz 06, 2009 11:09 pm Temat postu: Bol Chyba Cie depresja emigracyjna dopadla. Nie przejmuj sie . Kazdy z nas to przerabial i nadal przerabia. Ci co twierdza , ze nie, to beszczelnie klamia. Dlatego musisz koniecznie przyjechac na Showcase. Ponarzekamy w szerszym towarzystwie. Dom? Rzecz nabyta. Mam dwa. Letniskowe tez. Jeden (do kapitalnego remontu) nie daleko Mielna. Przeprowadzalem sie w zyciu 13 razy i wiem , ze to jeszcze nie koniec. Jesli wierzyc w reinkarnacje to w poprzednim zyciu musialem byc tez jakims wloczykijem. Chyba dlatego latwo sie ucze jezykow i znam ich po lebkach chyba z piec
slav - Nie Wrz 06, 2009 11:12 pm
No mineliśmy się z Krsem mailami ale w podobnym tonie napisalismy . I właśnie przyjeżdzaj na spotkanie do Birmingham.
Pozdro
k44 - Nie Wrz 06, 2009 11:17 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
I ja sie z Wami zgadzam Panowie.Dziękuje za zaproszenie
Do Birmingham wpadne na pewno
Tera ide spać
sylawin - Nie Wrz 06, 2009 11:31 pm
a ja (niestety?) w zupełności podzielam nastawienie K44.
Niedawno zmieniłam pracę i miejsce zamieszkania w UK. Mialo być lepiej a wyszło....jak naszym piłkarzom
Byłam kilka urlopowych dni w Polsce i chcę jak najszybciej wrócić tam na stałe
Spotkania z rodziną/przyjaciółmi - bezcenne!
Chyba depresja... no nic chyba trzeba poczekać i w Birmingham poprawić humor
Kris - Nie Wrz 06, 2009 11:57 pm Temat postu: depresja Tak trzymac!!! Niech zyje Showcase 2009. Jest nas coraz wiecej a zostalo jeszcze 9 tygodni.
W Novotelu spotkacie nie tylko dentystow . Obsluga w duzym stopniu tez jest polska.
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 6:17 pm
k44,
Pamiętasz mnie? Bo ja ciebie tak:) Mówiłeś mi o dolce vita jakie będziesz miał w UK. Ja próbowałem wytłumaczyć ci że nie jest to takie proste...
Ja na razie jestem w Polsce. Pracuję w rodzinnym gabinecie (15k PLN + co tam udłubię na boku) z mamą. Praca 6h dziennie, najpóźnizej do 18. Teraz robię specjalizację z chirurgii stom. 3 lata chodzenia na kliniki za free... Co będzie potem nie wiem.
Mnie najbardziej denerwuje tępota Polaków. Czasami ręce opadają i nie wiem co zrobić/mówić. Moze kiedyś sie przyzwyczaję?
Na Showcase chętnie bym zawitał ale moze za rok do Lądka. Mam słabość do tego miasta
slav - Pon Wrz 07, 2009 6:38 pm
Tylko czekałem i przypuszczałem że Pablo się odezwie
Wiesz Pablo co mnie w Tobie śmieszy najbardziej ? To że Ty ciągle piszesz o pieniądzach ile to zarabiasz i co robisz .
Widzisz ja jestem w UK trochę ponad 3 lata .Przez ten czas kupiłem mieszkanie w PL , mam tu swoją praktyke 4 fotelową z widokiem na Edynburg i Morze Północe a wypełnienie kompzytowe kosztuje u mnie 100 funtów . Pracuję od 9 do 17 .I tak jak napisałem wyżej porównywac należy zarobki na takich samych zasadach ( czyli pracownik - pracownik albo właściciel - właścieciel ) I w UK jako pracownik zarabiasz tyle ile w PL jako właściciel .To tyle jeśli chodzi o kasę .Aha i dziś od NHS dostałem dotację abym sobie zrobił nową sterylizatornię ( całe 18 tyś funtów ) a Ty od NFZ dostałeś pewnie nowe druki do podpisu .
Życie w UK nie jest łatwe , nigdy tak nie pisałem i zaczynamy tu od zera .Ja też zaczęłem i po 3 latach jestem u siebie a mój kolega dentysta z PL ma kredyt na 30 lat na mieszkanie które ja kupiłem po roku pracy A ty Pablo mieszkasz dalej z rodzicami ?
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 6:42 pm
Mam mieszkanie w Krakowie, nowe 50 m2. Gdybym chciał mógłbym od ręki kupić następne, tylko po co?
Mieszkam w Lublinie.
Szkoda mi ciebie i przez takich jak ty ( jest was trochę) trochę mi smutno w Polsce.
slav - Pon Wrz 07, 2009 6:47 pm
No widzisz a mi szkoda Ciebie bo widzisz jestem zadowolony a to nie jest w zgodzie z tym co myślisz .
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 6:55 pm
Wiesz, byłem kilka razy za granicą (USA, UK i inne) i często spotykałem się z podobnym podejsciem do zycia wsrod Polaków jaki reprezentujesz.
A wiesz kiedy będzie najgorzej? Jak juz czegos tam dorobisz.
slav - Pon Wrz 07, 2009 7:10 pm
Oj człowieku nie znasz mnie a piszesz takie rzeczy.
To że dla Ciebie kwestie materialne są tak ważne to nie znaczy że i dla innych rownież.
Myślisz że przyjechałem się tu dorobić .I tak sobie myśl bo na prawdę nie interesuje mnie zdanie kogoś kto publicznie chwali się ile zarabia i jakim autem jeździ jego tata.
Tak się akurat człowieku składa że nie mam pędu na mamonę lecz na to aby być szczęśliwym.
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 7:12 pm
Czy Passatem mozna się chwalić? Bez żartów.
Ja pisze jak jest, jesli to kogos interesuje.
slav - Pon Wrz 07, 2009 7:24 pm
A zadam Ci takie proste pytanie .
Zauważyłeś może aby ktoś inny na tym forum pisał czym jeździ jego tata i ile zarabia ? Widzisz ja uważam że w ogóle tym co się ma nie powinno się przechwalać a ludzie potrafią chwalić się byle czym , poza tym nie tylko ja odebrałem to jako przechwalanie .
To powinno Ci dać do myślenia że czasmi to co Tobie się wydaje wcale takim nie jest.
Serio myślisz że kogoś to intersuje jaką brykę ma Twój tata ?
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 7:36 pm
Żle to odebrałeś. Moi rodzice mieszkają niedaleko biur braci Koralów. I jak jedziesz tym swoim Passatem a oni cie mijają Maybachami i jakims beemkami z firankami to przechodzi ci ochota na przechwalanie:)
Wiem że w UK (I na Zachodzie) mówienie o zarobkach to wieksze faux paux od pokazania swojego Wacka. na szcescie jestem w Polsce.
slav - Pon Wrz 07, 2009 7:43 pm
Myślę że ja źle nie odebrałem ( bo nie tylko ja to tak zrozumiałem) wydaje mi się że to Ty źle to napisałeś
oliwia388 - Pon Wrz 07, 2009 8:13 pm
Co to w ogóle jest za dyskusja? Zanim zaczniecie wyliczać co kto ma pospłacajcie najpierw kredyty i to po obu stronach. Ja znam takich co podorabiali się i dorabiają się w Polsce i ani myślą o wyjeździe,znam też takich co nie mogą się dorobić. Tych co podorabiali sie w UK pewnie poznam w Birmingham.
Ja jestem w UK stosunkowo krótko ale już dostrzegam + I - pracy i bycia w Polsce i UK.
A co do zarobków to tu więcej się zarabia ale i więcej wydaje,chyba to oczywiste.
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 8:29 pm
Nie mam żadnych kredytów. Wszystko kupujemy za gotówkę.
Mi jest łątwiej bo nie mam rodziny na utrzymaniu oraz rodzice dużo mi pomogli.
Kris - Pon Wrz 07, 2009 8:45 pm Temat postu: UK Poznasz Oliwia , poznasz przede wszystkim mase fajnych otwartych kolezanek i kolegow. Jedni sie dorobili wiecej inni mniej ale tez sa tak samo sympatyczni.
Co do szczescia to ono niejedno ma imie. A jak ktos ma kilka domow(nie mieszkan w bloku), ze o samochodach nie wspomne.Kilka zon. Kilkoro dzieci.Sa wsrod nas tacy. Czy sa szczesliwi? Ja na przyklad chcialbym sie jeszcze w zyciu nauczyc grac na fortepianie i mowic po francusku Moze wtedy bedzie to pelnia szczescia? Who knows? Mam wrazenie , ze na prawde szczesliwi sa ci co sie umieja cieszyc rzeczami drobnymi.
Pablo - Pon Wrz 07, 2009 9:06 pm
Kris, te 50 metrów w gołębniku to jakies 400kPLN. Mieszkania nie są takie tanie.
Tez nie znam recepty na szczęscie. Wydaje mi się że ludzie z kompleksami, z ograniczonymi horyzontami nie będą nigdy szczęscliwi. Nawet jak sie czegos dorobią.
oliwia388 - Pon Wrz 07, 2009 9:06 pm
Mądre słowa Kris:)))
slav - Pon Wrz 07, 2009 9:17 pm
| Pablo napisał/a: | | Kris, te 50 metrów w gołębniku to jakies 400kPLN. Mieszkania nie są takie tanie. |
No i o czym jest dalej dyskusja ? Pablo a masz błazerię na ścianach czy marmur ?
Robert Jamroz - Pon Wrz 07, 2009 9:27 pm
Pablo
Nie znam Cie ,ale jak czytam Twoje wypowiedzi to zal mi Ciebie.
Masz straszne kompleksy.Czy probowles zasiegnac porady psychologa?
Zycze Ci aby pieniadze nie zaslonily Ci prawdziwych wartosci.
oliwia388 - Pon Wrz 07, 2009 9:27 pm
50m2 za 400kPLN w Krakowie-jasne że płytki:)))
milena - Pon Wrz 07, 2009 9:28 pm
Szczęście?Hmm,nikomu z mądrych filozofów nie udało się sformuować jego jednoznacznej definicji. I całe szczęście :)Jest tak indywidualne jak kazda istota ludzka,tak zmienne jego pojęcie ,jak zmieniaja się okoliczności życiowe..Co lubię w UK,że wystarczy powiedzieć pracodawcy na przykład:I'm not happy i sprawa się zamyka,nie trzeba niczego tłumaczyć.
Ja też wpadłam w kryzys,doła słowem,poszłam jednak dalej,zdecydowałam,wracam do kraju.Jak pomyślę o Bieszczadach,Tatrach,pólwyspie helskim,Mazurach,Białowieży..ach.
Chcę dojechać na Showcase w B'ham,choć to mojej decyzji nie zmieni.
Pozdrawiam,szczególnie tych zdołowanych.
"Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze bedzie normalnie.."
k44 - Pon Wrz 07, 2009 9:40 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
Pamiętam Was wszystkich.A jak?
pablo
uwierz mi że tempota polska plasuje sie o wiele wyżej niż tempota angielska,to co tutaj ludzie nie mają mózgów,jak zwierzęta,siku kupa nażreć sie i tyle,to ich max.to następny plus pracy w Polsce
slav
gratuluje gabinetu i mieszkania w polsce,a w jakich warunkach mieszkasz w Szkocjii?przyznasz że żeby kupić fajny dom w Anglii trzeba troche spłukać sie z kasy (ten sam co w Polsce kretyd na 25 bądź 30 lat),w Polsce nie trzeba być milionerem żeby postawić sobie fajny domek,wiem bo koledzy po zawodówkach stawiają,koledzy dentyści mają chałupy jakich my tutaj raczej mieć nie będziemy.nastepny plus na korzyść mieszkania w Polsce
slav - Pon Wrz 07, 2009 9:41 pm
Milena ,
Nigdy nie wiesz co zmieni decyzję a co nie.Życie to kwestia wyborów i sztuka polega aby wybierać szybko i dobrze ale wiekszą sztuką jest aby w tym co wydaje sie nam złe znaleźć pozytywne aspekty.
Moim zdaniem szczęście osiąga się wtedy gdy można je z kimś dzielić i widzieć kiedy ktoś się cieszy że po prostu jesteśmy.Miejsce w tym przypadku nie jest ważne.Tak myślę.
Wiele rzeczy wymyślono na tym świecie aby tylko stworzyć iluzję szczęścia i ludzie się na to łapią.
Pozdro
milena - Pon Wrz 07, 2009 9:53 pm
Slav,właśnie,dokładnie o czym piszesz,co mówisz,tego mi tutaj brakuje.
Idąc dalej,pacjent nie wiem jak misterną,piękną robótkę byś strzelił,nigdy nie będzie wdzieczny,co najwyżej powie:not too bad...
slav - Pon Wrz 07, 2009 9:54 pm
K44
Naprawdę nie ma mi czego gratulowac i zresztą nawet mi trochę glupio ze o tym napisałem bo nienawidzę się chwalić ale jakoś mnie Pablo wnerwił. Generalnie chodziło mi o to że jak się chce to można.
Piszesz o domu , jaki on wygląda , jaka jest działka a ja troche inaczej na to patrzę . Dla mnie jest ważniejsze kto w tym domu jest bo dla mnie dom = rodzina. Tu mieszkam dalej na wynajmowanym i czy coś kupię ? Pojęcia nie mam .Im mam więcej lat tym mniej planuję .Gabinet tez kupiłem przez przypadek.Wszedłem raz na stronę z ogłoszeniami i był.
Wierzę w przeznaczenie i mam marzenia jak Ty aby miec fajny dom , staw z rybami które uwielbiam łowic i grilować ale skupiam się na tym co jest dziś.Życie szybko mija i chcę się nim cieszyć a nie uparcie dążyć do jakiegos ambitnego celu który sobie kiedyś obrałem.
Wiem że teraz jest fajnie.Siedze sobie z laptopem na kolanach popijam browara a w tle śpiewa Anna Jantar a z Tobą chetnie się spotkam na targach ( z innymi rzecz jasna również ) bo pamiętam jak rozmawialiśmy przez telefon i spoko z Ciebie koleś.
Pozdro
k44 - Pon Wrz 07, 2009 9:59 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
Halo koledzy i koleżanki mielismy wyliczać plusy i minusy mieszkania w Angolandii!!!!!!
slav - Pon Wrz 07, 2009 10:02 pm
E tam Milena ,
Myślisz że u mnie pacjenci są inni. Klasa średnia lub nawet ponad a na protezach mają resztki burgera z przed tygodnia sklejone z Fixodentem . Reagują tak samo jak to opisałaś .Ja po prostu się tym nie przejmuję bo ważne że ja jestem zadowolony.Zresztą moim zdaniem problem polega na tym że po prostu wielu z nich nie przykłada zbyt dużej uwagi do swojego uzębienia to ja mam się przejmowac ich zębami? Ich nie zmienisz , więc albo przestaniesz się tym przejmowac i Ty zweryfikujesz swoje podejscie albo wyjedziesz do PL.
Jednym zdaniem Ty coś musisz zmienić
K44 spojrz na link tego domu , myslę że jest ok poza kilkoma zmianami.Poza tym jest okolo 10 minut od toru wyścigowego w Szkocji gdzie jest super.
http://www.andersons-kinr...rty/k-00811.htm
k44 - Pon Wrz 07, 2009 10:12 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
Ja również z przyjemnością z Toba slav i Wami pogadam.Zgadzam sie,może to zabrzmi dziwnie,z Wami wszystkimi.Każdy przedstawia swoje spostrzeżenia i to jest super extra spoko.Proponuje nie wdawać sie w przpychanki tylko wymieniać surowo plusy i minusy.To co kto uważa
Kris Ty zawsze umiesz zapindolić fajnym słowem.To tak jak piecze Cie język po ostrej golonce i nagle polewasz go Tyskim.Ulga,rozładowanie,spokój
O co mi chodziło?
Mniej więcej o to:
Plusy UKlandii
1.Jako pracownik dość fajna wygodna i legalna kasa
2.Postepy w jęz angielskim,tym prawdziwym a nie szkolnym w Polsce
3.Multikulturowość i kształcenie tolerancji jako tego pochodna
Minusy UKlandii
1.Słaba architektura,stare drogie domy,zero gruntów do kupienia (chyba że z nieruchomścią)
2.Dno tempoty średniego przechodnia o zawieszone o wiele niżej niż dno tempoty średniego Polaka
3.Wszystko odbywa sie 5 razy wolniej niż w Polsce (naprawiają mi elektrycznie otwieraną bramę już 3 tyg-policja przepędza mnie z prywatnych posesji)
Jak mi sie coś przypomni wkleję,obiecuję
milena - Pon Wrz 07, 2009 10:19 pm
k44
Ja niestety nie powiem nic by zachecić do pozostania w UK.
Myślałam długo i intesywnie Zbilansowałam wszystko,tak myślę.
A dobił mnie dzis księgowy.Cóż,muszę znależć innego
Ja w tym kraju nie widzę żadnych perspektyw dla siebie.Jesteś dobry,to pryncypał zrobi wszystko byś nie wypadł lepiej od niego...Przygoda,doświadczenie ot tyle.
Jakie one były zostawię sobię.
Jedno mnie cieszy,że jak w kraju stomatolog stomatologowi wilkiem,tak tu,na obczyżnie rozwijają się przyjażnie życia.I to będzie stanowić dla mnie największą wartość wyjazdu.
k44 - Pon Wrz 07, 2009 10:23 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
slav
a pa na to
http://www.soko-developer.pl/dom5.html
[ Dodano: Pon Wrz 07, 2009 10:29 pm ]
| milena napisał/a: | k44
Ja niestety nie powiem nic by zachecić do pozostania w UK.
Myślałam długo i intesywnie Zbilansowałam wszystko,tak myślę.
A dobił mnie dzis księgowy.Cóż,muszę znależć innego
Ja w tym kraju nie widzę żadnych perspektyw dla siebie.Jesteś dobry,to pryncypał zrobi wszystko byś nie wypadł lepiej od niego...Przygoda,doświadczenie ot tyle.
Jakie one były zostawię sobię.
Jedno mnie cieszy,że jak w kraju stomatolog stomatologowi wilkiem,tak tu,na obczyżnie rozwijają się przyjażnie życia.I to będzie stanowić dla mnie największą wartość wyjazdu. |
Plus UK
1.Fajne ciuchy w sklepach,o wiele tańsze niz w Polsce.Moda do Polski przychodzi z rocznym opóźnieniem albo wcale
2.Tanie auta,zarówno nowe a tym bardziej na rynku wtórnym
3.Najtańsze loty w Europe,lotnisk do wyboru do koloru
Minusy UK
1.Słaba pogoda
2.Ograniczenie do 70 mil na godz na autostradach
3.Znajomych albo brak albo porozrzucani bardziej niż w Polsce
slav - Pon Wrz 07, 2009 10:42 pm
Plus
1 Nigdy nie łowiłem łososi nam muchę stojąc w szkockiej rzece
2 Po praz pierwszy widziałem jak łososie skaczą na przepławce ( do tej pory tylko na National Geographic )
3 Nie oglądam polskiej telewizji i nie wiem ile jest komisji śledczych do spraw wszystkich.
4 Jak jestem w sklepie i brakuje mi pena to pani na kasie macha ręką i jest ok. W PL jak dzieciakowi przede mną w kolejce zabrakło grosza na loda to PANI WSZECHMOGACA KASJERKA odmówiła sprzedaży .Dzieciak wyszedł z lodem.
5 Kiedys nie dawałem napiwków tu się nauczyłem i jak byłem w PL i dałem dziewczynie w KFC 50 dych to myślałem że mnie nie wypuści
6Jak jadę samochodem to właczam tempomat i mogę o czymś pomyśleć. W PL myślę jak przeżyć.
7 JAk jestem w sklepie na zakupach to jak kogoś zapytam to mnie szanuje a nie traktuje jakby mi robił łaskę .
8 Wzięłem rok temu ponad 16 tysi pożyczki na rok , odsetki były 1000 funtów , powodzenia z taką pozyczką w PL.
9 W pracy NFZ płaci mi za internet .
10 Rozmowy do PL mam za darmo w pakiecie za 13 funtów miesięcznie.
11 Mam pod gabinetem najlepszą chińska knajpę take away.
12 Dzieci z lepszym stanem uzębienia niz w PL
I wiele więcej.
Minusy
1 Dwa kurki i wykładzina w WC
2 Kominki na gaz w stylu rokoko
3 Płytki w Wc położone na deski
3 Inny klimat , brakuje mi normalnego lata i zimy a nie maximum minus 2 stopnie.
4 Dzieci z gilami w nosie i jogutrem we włosach
5 Kobiety przypominające morświny.
6 Nowe domy robione z papieru i dykty po recyclingu.
Kris - Pon Wrz 07, 2009 10:43 pm Temat postu: uk Do Mileny--widzisz ..., w Polsce jest wieksza konkurencja to i wilkow jest wiecej. Tutaj dla kazdego starczy, stad relacje sa zdecydowanie lepsze. Jeden drugiemu tak nie zazdrosci. Ponadto , zeby obalic mit ze Polak Polakowi wilkiem....Jarek zalozyl to forum i chwala mu za to. Zacheccie kolegow z pracy do Birmingham. Jedni beda sie witac, drudzy zegnac bedzie jednoczesnie wesolo i melodramatycznie.
Do Pabla--z tym mieszkaniem to nie chodzilo o to ile kosztuje , tylko jaka ma powierzchnie. Tu w UK mam 3 bedrooms semi i jak jeden z synow cwiczy na gitarze elektrycznej a drugi na perkusji to ide na spacer. Wyobraz sobie , ze mieszkamy na 50 metrach.
oliwia388 - Pon Wrz 07, 2009 10:45 pm
I ja dodam swoje co nie co:Dla mnie dużym minusem jest tutejsza pogoda( nie żartuje),a domy i mieszkania są zimne. Drugi duży " - "to służba zdrowia i instytucja angielskiego GP.Dzisiaj jedna z nurses opowiadała jak jej siostrę zdjagnozowano w 5 miesiącu ciąży że jest w ciąży.Miała nawet internal test w szpitalu który niewiele pomógł w diagnozie jej "przypadłości"(dodam że była to 4 ciąża dziewczyny-sama też jakoś nie domyśliła sie ).
USG tutaj to raczej rzadko robi lekarz, a skierowanie do specjalisty to chyba dla wybrańców a dla innych po 6 miesiącach przepychanki z GP(kto pierwszy się podda?).
milena - Pon Wrz 07, 2009 10:48 pm
...
Kris - Pon Wrz 07, 2009 10:48 pm Temat postu: GP Widocznie byla tak spasiona . ze sie nikt nie kapnal a liczyc to nie kazdy przeciez umie
slav - Pon Wrz 07, 2009 10:49 pm
Nooooooo morświn ma się rozumieć .Po prostu pomyśleli że była za długo w KFC
milena - Pon Wrz 07, 2009 11:09 pm
A propos morswinow.
Czasem błądze,zawsze jednak pytam przed RTG czy nie jest w ciąży,bo jak tu rozeznać ciążę od otyłości!!Patrzą na mnie brzydko wtedy,oj,jak bardzo,gdyby wzrok zabijał..
oliwia388 - Pon Wrz 07, 2009 11:11 pm
Czyli normalka jakby nie było.
slav - Pon Wrz 07, 2009 11:16 pm
Oj ja tez miałem takie spojrzenia .
Teraz recepcja karze im najpierw uaktualnic medical history zanim wejdą do gabinetu. Z tymi puszkami okruszkami naprawdę łatwo się pomylić.Jak mam taką kruszynkę na fotelu to zawsze uciekam z nogami spod oparcia bo jak peknie fotel to przydzwoni o podłogę a nie o moje stopy.
milena - Pon Wrz 07, 2009 11:28 pm
...
slav - Pon Wrz 07, 2009 11:34 pm
Mam niezly ubaw jak takie kwiatki jęzdzą sprtowymi furami .Mam takiego pacjenta który przyjeżdza porszawka 911 w cabriolecie .Tam pies go lizal że jak jest zimno to ma dach zwiniety , najlepsze jest to ze jest tak gruby że szczelnie wypelnia ksztalty wnętrza , jego ciałeczko dokładnie rozlewa się o płaszczyzne drzwi , fenomenalnie to wyglada .
milena - Pon Wrz 07, 2009 11:49 pm
I to jest to Slav,na co juz dłużej nie mogę patrzeć,mam pewne poczucie estetyki,składu i ładu.
Wytrzymałośc moich receptorów padła.
To jeden z punktów na liście z przewagą,dlatego chcę wrócić.Mam dość brzydoty
k44 - Wto Wrz 08, 2009 12:29 am
| milena napisał/a: | I to jest to Slav,na co juz dłużej nie mogę patrzeć,mam pewne poczucie estetyki,składu i ładu.
Wytrzymałośc moich receptorów padła.
To jeden z punktów na liście z przewagą,dlatego chcę wrócić.Mam dość brzydoty,chamstwa,obrażania. |
To prawda.
Angole są niezłymi syfiarzami.Auta wypicowane a w środku aż wymiotować sie chce.Nawet jarają papierosy z zamkniętymi szybami.Piekne szyldy a za nimi bałagan i niekompetencja.Koleś w Vodafonie przez pół godz szukał jakie mam taryfy do Polski.Oczywiście i tak podał mi fałszywą informacje bo pomylił Polskę z Pakistanem.Dla niego to jeden gips.Co tam.W Currys jak zapytasz sie o porade jednego z milionu kolesi którzy sie tam kręcą zaczynają czytać ulotke pod towarem często je myląc jeśli kartka troche sie przesunęła.Matoły!
W Londynie na ulicach brud,w Manchesterze tak samo,w Brighton promenada i molo szkoda gadać,w Torquay żuli na deptaku tyle ile mew na dachach.
I te grube baby w miniówach.Angole nie mają za grosz wstydu.Za grosz poszanowania dla innych przechodniów
Co za kraj czasem sobie myśle
[ Dodano: Wto Wrz 08, 2009 12:48 am ]
| slav napisał/a: | Plus
1 Nigdy nie łowiłem łososi nam muchę stojąc w szkockiej rzece
2 Po praz pierwszy widziałem jak łososie skaczą na przepławce ( do tej pory tylko na National Geographic )
3 Nie oglądam polskiej telewizji i nie wiem ile jest komisji śledczych do spraw wszystkich.
4 Jak jestem w sklepie i brakuje mi pena to pani na kasie macha ręką i jest ok. W PL jak dzieciakowi przede mną w kolejce zabrakło grosza na loda to PANI WSZECHMOGACA KASJERKA odmówiła sprzedaży .Dzieciak wyszedł z lodem.
5 Kiedys nie dawałem napiwków tu się nauczyłem i jak byłem w PL i dałem dziewczynie w KFC 50 dych to myślałem że mnie nie wypuści
6Jak jadę samochodem to właczam tempomat i mogę o czymś pomyśleć. W PL myślę jak przeżyć.
7 JAk jestem w sklepie na zakupach to jak kogoś zapytam to mnie szanuje a nie traktuje jakby mi robił łaskę .
8 Wzięłem rok temu ponad 16 tysi pożyczki na rok , odsetki były 1000 funtów , powodzenia z taką pozyczką w PL.
9 W pracy NFZ płaci mi za internet .
10 Rozmowy do PL mam za darmo w pakiecie za 13 funtów miesięcznie.
11 Mam pod gabinetem najlepszą chińska knajpę take away.
12 Dzieci z lepszym stanem uzębienia niz w PL
I wiele więcej.
Minusy
1 Dwa kurki i wykładzina w WC
2 Kominki na gaz w stylu rokoko
3 Płytki w Wc położone na deski
3 Inny klimat , brakuje mi normalnego lata i zimy a nie maximum minus 2 stopnie.
4 Dzieci z gilami w nosie i jogutrem we włosach
5 Kobiety przypominające morświny.
6 Nowe domy robione z papieru i dykty po recyclingu. |
Z całą sympatią slav musze skontrować kilka Twoich plusowych punktów
ad 1. i 2.Przyjedź na Drawe to zobaczysz skaczące pstrągi,możesz łowić je na stojąco z łódki z pomostu,jak wolisz,
ad3. w UK rządzą socjaliści niewiele różniący sie od polskich,afer też tu nie brakuje,chociażby ta z wliczaniem 2-ich nieruchomości i ich remonty w koszta itd,politycy wszędzie są tacy sami tylko skala inna
ad 4. w polskich sklepach nadal nie tylko można kupić coś jak Ci brakuje pena ale nawet "na zeszyt". takie zjawisko nie istnieje w Anglii
ad 5. dawanie wysokich napiwków jest bardzo nieeleganckie,tego powinieneś sie juz nauczyć,chociażby od Angoli
ad 6. uważaj bo ćpunów i nawalonych jeździ tutaj naprawde dużo,poza tym są tacy co walą pod prąd...
ad 8. z tego co wiem oprocentowanie i co za tym idzie odsetki w Polsce są takie same tylko skala inna
ad 11. chcesz zjeść dobrą chińszczyzne,przyjedź do Szczecina,pokaże Ci niejedną,przy okazji fast foody w Polsce są o niebo lepsze,koronnym przykładem jest KFC
milena - Wto Wrz 08, 2009 12:52 am
k44
A nie widziałeś wszy skakającej we włosach pacjenta?
A nie czułeś smrodu,przepraszam posranego dzieciaka?które majty nosi kilka dni?I matka nic z tym nie robi..
Czujecie smród brudu?
I nic.to jest normalne..My mamy to robić ,znaczy,przyjmować takich pacjentów..W imie czego?
Wywaliłam juz kilku,jesli Cie to pocieszy k44,nawet pachnących ale obrażających nas,
Nie wiem czy dalej starczy mi sił..
k44 - Wto Wrz 08, 2009 12:59 am
| milena napisał/a: | k44
A nie widziałeś wszy skakającej we włosach pacjenta?
A nie czułeś smrodu,przepraszam posranego dzieciaka?które majty nosi kilka dni?I matka nic z tym nie robi..
Czujecie smród brudu?
I nic.to jest normalne..My mamy to robić ,znaczy,przyjmować takich pacjentów..W imie czego?
Wywaliłam juz kilku,jesli Cie to pocieszy k44,nawet pachnących ale obrażających nas,
Nie wiem czy dalej starczy mi sił.. |
Chyba mnie nie zrozumiałaś...
W ostatnich postach bronię właśnie polskości i jadę po matołach z Anglii.W moim ostatnim poście próbowałem podważać argumenty slava
Co do tego co napisałaś to zgadzam sie całkowicie i myśle że albo wracać do Polski jeśli nie wytrzymujesz albo wysysać z tych tempoli kase ile sie da.Masz racje,Downy upośledzeńcy i niedorozwoje.Jak ten kraj stoi???????????????
Cukiernie Angole mają jednak lepsze od naszych.Eklerki pączki itd itd palce lizać
milena - Wto Wrz 08, 2009 1:19 am
k44
Wiem o czym mówisz,czuję tak samo.
Pisałam o angielskich pacjentach.
A jak ten kraj stoi?A no na wykształconych obcokrajowcach,nie dołożyli pensa ani w Twoją,moją edukacje za to mają parobków,którzy jeszcze podatek zapłacą ..aj..
slav - Wto Wrz 08, 2009 10:39 am
K44 ,
1,2 - jest duuuża różnica pomiędzy łososiem a pstragiem , kompletnie we wszystkim 3 - skala oszustwa , wyzyskiwania społeczeństwa jest dużo większa w PL. Czytałem niedawno ranking państw z najwyższym obciążeniem fiskalnym ( PL jest na 3 miejscu ,1 Włochy a druga jest Turcja ,UK nie było w pierwszej dziesiątce ). Moim zdaniem polityka trochę inaczej tu wygląda chciażby z faktu że są dwie partie a nie naście pieprzących to samo tylko w innej okładce. Nie przeczę że nie ma szwindli ale mam wrazenie że jest tego mniej niż w PL .
4 Bo kupowanie na zeszyt moim zdaniem nie powinno występowac w ogóle , jak Cię nie stać to nie kupujesz na kreskę , a kupowanie kolego na "zeszyt "też tu istnije i to bardzo mocno , tego rozwinięciem tyle że bardziej nowoczesnym jest karta kredytowa.
5 ech tam taki napiwek dałem raz w życiu , czy jest nieeleganckie , może masz rację , nie wiem , nie zastanawialem się nad tym .
6 ilu nawalonych i ćpunów jeździ po drogach w PL ? Akcja Policji w weekend , zatrzymano ponad 1000 nietrzeżwych , jaki to procent tego co na drogach pijane było w rzeczywistości ?
Tu są chociaż drogi takie że nie boję się że na zakręcie ktoś będzie wyprzedzał i przywalę na czołówkę , druga sprawa tu ludzie bardziej przestrzegają przepisów .
8 Mylisz się odnośnie oprocentowania , mój brat zajmuje się finasami i w PL możesz zapomnieć o takiej pożyczce , defacto dostałem ją po 24 godzinach siedząc przy kompie .
11 Zapewne najlepsze chińskie jedzonko jest w Chinach
KFC jest dużo lepsze w PL, generalnie jedzenie w ogóle jest w PL lepsze ale będzie się to niestety zmieniać z uwagi na coraz większe stosowanie chemii w rolnictwie na którą wielu rolników z PL jeszcze nie stać .Chyba każdy z Was zauważył co się dzieje choćby z wędlinami w PL , to juz nie to co kiedyś.
Generalnie jak czytam Wasze opinie (Milena ,K44 ) to się z Wami w wielu miejscach zgadzam bo sam jekiś czas temu przechodziłem ten stan. Z czego on wynikał ? Z wielkiego rozczarowania że UK nie było i nie jest takie jak sobie wyobrażałem.
Ale jak pomyślałem to jakie ma być ? Takie jak PL nigdy nie będzie bo PL jest tylko jedno .
Domy tu nie będą jak w PL , ludzie nie będą uwielbiać bigosu , dzieci będą inaczej wychowane , a higiena klasy robotniczej pozostawia wiele do życzenia i dlatego to się nazywa UK a nie Polska czy np Czechy .To wszytsko o czym piszecie to splot cech który oznacza że jestem właśnie w UK. I tego się nie da zmienić i nawet nie ma sensu próbować bo idę o zakład że dla wielu obcokrajowców to PL jawi się jako kraj dziwny.Pórównania nasuwają się same ale tego nie mózna porównywac bo to jest po prostu innne i tyle i takie ma być moim zdaniem .
Temat pacjentów
Nie wszędzie tak jest jak piszesz Milena .Facet od którego kupiłem gabinet a z którym jestem w koleżeńskich układach trochę mi przy piwie o tym poopowiadał .Brytyjczycy to społeczeństwo klasowe i klasa wyższa nie chce sią z mieszać z niższą ( w sensie dosłownym jest to uznawane za mezalians ) ani wśród niej mieszkać .Miałem to szceście w czasie pobytu w UK że pracowałem w miejscach gdzie była to klasa średnia w większości. W takim miejscu mam też gabinet i to jest zupełnie inna praca . Pewnie że wyjątki się zdażają ale to są tylko wyjątki i jak zapisywliśmy trochę nowych pacjentów to w momencie jak przyszedł ktoś kto odstawal od norm godności ludzkiej to zaraz wychodził .
Pozdro
k44 - Wto Wrz 08, 2009 1:22 pm Temat postu: Re: czy warto wracac do Polski?
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
slav
bardziej zgodzilbym sie z milena bo wiekszosc z nas raczej nie ma wlasnych gabinetow i pracuje w zwszalych (doslownie) dzielnicach przyjmujac syfiarzy i kryminalistow,zdarzaja sie owsze doktorzy prawnicy inzynierowie ale nawet ci cwaniakuja bardzo czesto co nie jest mile,w polsce na pewno pacjenci sa fajniejsi,nawet ci na nfz,pracuje sie lepiej i szacunek do lekarza tez jest wiekszy,w uk juz nie jeden mnie zwyzywal od fucking greedy dentist,wywalilem go wiadomo ale delikatnie mowiac niesmak pozostal
poza tym jesli porownujemy sytuacje uk ipl no to ok employee do employee a -er do -er ale w tym miejscu forum rozwazamy czy warto wracac czy nie
jesli wracamy to na pewno na swoje bo raczej nie do kogos,chyba ze mamy taty,tak wiec musimy myslec w ten sposob- tutaj u kogos w zawszalej dzielnicy albo u nas w prywatnym gab z lepszymi pacjentami,nawet niech nfz,ale lepszymi,milszymi,mowiacymi naszym pieknym jezykiem.Czujemy sie w pracy na pewno lepiej
i nawet jak mamy do skonsumowania tylko 15 tys pln to stac nas na auto takie jakimi tutaj wszyscy jezdzimy bo i tak nikt minmo ze go stac nie wydaje na auto 60 tys funtow
w polsce tez mamy tesco,wiec nasza lodowka wyglada podobnie a nawet lepeij bo np mama zrobila bigos
warunki mieszkaniowe na pewno mamy lepsze (niedawno moj kumpel kupil domek za 800tys pln pod szczecinem-rata 3800pln)tak wiec z 15tys na pewno sie da
na 2 badz 3 wycieczki tez wyskrobiesz conieco,jak ktos nie ma ksiazecych ambicji za 5tyspln na bardzo dobra wycieczke w europe smignie
i teraz porownajmy
gdzie i jak pracujemy,mimo ze mniej intratna robota na pewno lepsza w polsce
w jakich warunkach mieszkamy,mimo mniejszych zarobkow i tak mamy fajniejsze mieszkanie czy tam dom jak kto woli
samochod jezdzi? - jezdzi
na wycieczki stac nas ? - a jakze
nie tracimy kasy na wycieczki do polski i de facto wiecej jezdzimy po swiecie bo holidaye wczesniej wykorzystywane na podroze do polski mozemy teraz wykorzystac np na ibize
i mama zawsze moze zajac sie wnuczkiem
Pablo - Wto Wrz 08, 2009 1:30 pm
Kris,
Te mieszkanie w gołębniku to coś na kształt "lokaty kapitału", na razie mieszka a nim brat bo akurat tak się składa że ja mieszkam w Lublinie.
Do tej pory mieszkałem w Sączu w domu o którym nie będę dużo pisał żeby nie drażnić "słowianina"...
"słowianin",
Nie mam siły z tobą dyskutować. Atakujesz mnie po pierwszym poście i potem się dziwisz że ci odpisuję, mimo że staram się nie zniżać poziomu tak nisko. Moze będzie lepiej nie odpisywać?
Kris - Wto Wrz 08, 2009 1:49 pm Temat postu: Lublin Ok , domyslilem sie. Mieszkasz w Lublinie . To gdzie teraz pracujesz , w Nowym Saczu?
Pablo - Wto Wrz 08, 2009 1:53 pm
Podział wygląda tak 3 tyg Lublin 1 tyd Nowy Sącz.
Będę próbował zmienić Lublin na Kraków. Może zostanę na te 3 lata w Lublinie i coś tu znajdę. Nie wiem na razie sam.
Kris - Wto Wrz 08, 2009 2:02 pm Temat postu: lublin Lublin chyba nie jest zbyt przyjazny dla dentystow. Konkurencja duza a miasto relatywnie niezbyt bogate. Jak juz moze nalezalo do Wawy. Tam dalej mozna zarobic.
k44 - Wto Wrz 08, 2009 2:03 pm
| Pablo napisał/a: | Podział wygląda tak 3 tyg Lublin 1 tyd Nowy Sącz.
Będę próbował zmienić Lublin na Kraków. Może zostanę na te 3 lata w Lublinie i coś tu znajdę. Nie wiem na razie sam. |
pablo
pozwol mi zadac wcale nieprowokujace pytanie (bos rozdrazniony przez slowianina)
po co robisz specjalizacje?jaki jest w tym cel?
ponadto
asystentki w polsce bardzo bardzo kochane,mile,ciezko i efektywnie pracujace za smieszne pieniadze
w uk szkoda gadac.to nastepny czynnik psujacy dentyscie krew.donosza na dentystow,nic nie robia a jak robia to powoli bez w ogole zadnego zaangazowania,jak poprosilem jedna o szybsza prace bo ruszala sie jak mucha w smole to doniosla do colegu (mam nadzieje ze nie do pct)
prosby grozby nie pomagaja a tylko mozemy sobie complainow nazbierac
przerobilem ten temat , na szczescie moj szef ktory bogu dzieki jest poki co bardzo w deche chlop zorganizowal mi pemanent nurse i na razie jest ok
moja dziewczyna ma asystentke polske wiec jasna sprawa,pl to jakosc!,pl to klasa i szyk!
kris
z tego co wie najlepszy rynek to poznan ziel gora slubice inowroclaw
moj szczecin np lipa na maksa ale juz ze 100km na pd robi sie spoko
Pablo - Wto Wrz 08, 2009 2:22 pm
Kris,
Kocham Wawę i może kiedyś tam spróbuje sił... Niestety o ilości miejsc specjalizacyjnych nie decyduję ja. Lublin to biedne miasto dlatego jak na razie nawet nie rozglądam się za pracą. Wolę pojechać na tydzień do domu i mieć problem z głowy. Na razie jestem tu dwa miesiące, moze w Wawie cos sie znajdzie? Generalnie różowo nie jest, to prawda.
k44,
Specjalizacja poszerza horyzonty. Póki co trzymam haki, ale dowiedziałem się już jednej rzeczy. Największym ułatwieniem na usunięcie zatrzymanej dolnej ósemki jest złamanie żuchwy w kącie
wystarczy prosty Bein i ząb usunięty
k44 - Wto Wrz 08, 2009 2:38 pm
| Pablo napisał/a: | Kris,
Kocham Wawę i może kiedyś tam spróbuje sił... Niestety o ilości miejsc specjalizacyjnych nie decyduję ja. Lublin to biedne miasto dlatego jak na razie nawet nie rozglądam się za pracą. Wolę pojechać na tydzień do domu i mieć problem z głowy. Na razie jestem tu dwa miesiące, moze w Wawie cos sie znajdzie? Generalnie różowo nie jest, to prawda.
k44,
Specjalizacja poszerza horyzonty. Póki co trzymam haki, ale dowiedziałem się już jednej rzeczy. Największym ułatwieniem na usunięcie zatrzymanej dolnej ósemki jest złamanie żuchwy w kącie
wystarczy prosty Bein i ząb usunięty |
pablo
dzieki za odp ale (znowu bez urazy) zeby nauczyc sie usuwac osemki nie trzeba specjalizacji,kumpel przy browarze ci moze wytlumaczyc a pozniej pokazac i dac sprobowac,tydz z takim kumplem lepiej niz 5 lat z dziwakami na uczelni czy szpitalu
wkrecanie implantow,zakladanie aparatow ort,podnoszenie zatok itd to fajna sprawa,ale sa na to kursy ktore trwaja nieporownywalnie krocej od specjalizacji a sa o wiele bardziej efektywne
tak jak powiedziales na specjalizacji na ogol trzyma sie haki a na kursach i po nich robi sie to co powinno
slav - Wto Wrz 08, 2009 3:48 pm
Pablo drogi ,
Po prostu jak ktoś pisze ilo metrowe ma mieszkanie ile za nie zapłacił i le zarabia miesięcznie to pozostawia to jak dla mnie niesmak.
Nikt Ci absolutnie nie karze ze mną dyskutować i ja nawet do Ciebie się w ostatnim poście nie odnosiłem jakbyś zauważył.
Chodzi o to że mi jest pod kilkoma względami lepiej narazie tutaj niż w PL , Tobie w Polsce i ja Ciebie nie przekonuję abyś myślał tak jak ja.
K44 ,
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia , ja mam asystentkę z Polski i jest dokładnie taka jak piszesz .
Jesteś niezadowlony bo nie masz możliwości zmienić tego co Cie wkurza.Czy byłeś zadowolony pracując jako pracownik w Polsce ? Wiem że nie więc dziwisz się że tu jest tak samo ?
Mam swój gabinet i to przeniosło mnie w inny rejon finansowy i dlatego tutaj jestem.Poza tym pracuję jak chcę , ile chcę z kim chcę za ile chcę , do lotniska mam 20 minut autobusem i lot od domu do domu w Pl zajmuje mi 4-5 godzin .
Ja rozumię Twoją sytuację ale los jest w Twoich rękach i jak jest źle to musisz coś zmienić .Miałem to samo co Ty .Powiedziałem że albo będę tu pracował dla siebie albo wracam do PL , los chciał że jestem tutaj .
Pablo - Wto Wrz 08, 2009 4:38 pm
k44,
Szczerze mówiąc nie wiem po co ją robię. Mama twierdzi że największą korzyść będę miał jak sobie żonę znajde
Sporo czasu spędzam na bloku operacyjnym, głównie złamania żuchwy, wyłuszczenie trobieli, operację zatok, wady zgryzu itd Tego na kursach raczej nie zobaczysz. Wiem że ambulatoryjnie tych zabiegów sie nie robi ale daje to poczucie pewności i pewnego doświadczenia.
slav,
Ja mam niesmak jak czytam twoje posty.
UK jest kilkakrotnie bogatsza od RP i nie ma co udawać że jest inaczej. Już to pisałem że rozumiem wyjeżdżająych, szczególnie jeśli mówimy o pieniądzach. Gdyby nie pomoc rodziców trochę spuścicłbym z tonu, mam tego świadomość.
Cieszę się że ci się podoba w Szkocji.
k44 - Wto Wrz 08, 2009 5:31 pm
| slav napisał/a: | Pablo drogi ,
Po prostu jak ktoś pisze ilo metrowe ma mieszkanie ile za nie zapłacił i le zarabia miesięcznie to pozostawia to jak dla mnie niesmak.
Nikt Ci absolutnie nie karze ze mną dyskutować i ja nawet do Ciebie się w ostatnim poście nie odnosiłem jakbyś zauważył.
Chodzi o to że mi jest pod kilkoma względami lepiej narazie tutaj niż w PL , Tobie w Polsce i ja Ciebie nie przekonuję abyś myślał tak jak ja.
K44 ,
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia , ja mam asystentkę z Polski i jest dokładnie taka jak piszesz .
Jesteś niezadowlony bo nie masz możliwości zmienić tego co Cie wkurza.Czy byłeś zadowolony pracując jako pracownik w Polsce ? Wiem że nie więc dziwisz się że tu jest tak samo ?
Mam swój gabinet i to przeniosło mnie w inny rejon finansowy i dlatego tutaj jestem.Poza tym pracuję jak chcę , ile chcę z kim chcę za ile chcę , do lotniska mam 20 minut autobusem i lot od domu do domu w Pl zajmuje mi 4-5 godzin .
Ja rozumię Twoją sytuację ale los jest w Twoich rękach i jak jest źle to musisz coś zmienić .Miałem to samo co Ty .Powiedziałem że albo będę tu pracował dla siebie albo wracam do PL , los chciał że jestem tutaj . |
slav
tak,zgadzam sie,co do joty.opisales to tak jak na prawde jest,wyglada na to ze jestem na tym samym etapie bycia tutaj co ty ( przepraszam ze pisze czasami z malej litery ale czasami mam skurcz palca od trzymania "shifta" ) byles niedanwo
na pewno cos z tym zrobie,chocby nawet na zasadzue instynktu samozachowawczego
pablo
wiem ze na niektorych oddzialach fajne rzeczy robia,tez nachodzilem sie na szczekowke bo mialem tam kolege chirurga ale z chodzenia i patrzenia nic nie wynikalo,zwlaszcza ze to raczej nie jest rutynowe zajecie stomatologa,doszedlem do wniosku ze marnuje czas
jak chcesz cos pogrzebac w kosci,jedz na jakis fajny kurs i zacznij to robic u siebie w gabinecie za promocyjna cene albo w cenie korony implantu czy czegos tam,ot tak dla satysfakcji,zobaczysz ze takie rozwiazanie jest lepsze,poczujesz satysfakcje
Pablo - Wto Wrz 08, 2009 6:21 pm
Gdybym miał przez 3 lata trzymać te haki to rzeczywiscie miałoby to niewiele sensu. Zobaczymy.
oliwia388 - Wto Wrz 08, 2009 6:48 pm
Posiadanie specjalizacji zapewnia większy kontrakt z NFZ+większą wartość za 1 punkt.
Znałam chirurga stomatologicznego-panią,która miała indywidualny kontrakt z NFZ na zabiegi chirurgiczne w ramach NFZ,głównie robiła ekstrakcje 8,raczej jej się to opłacało.
Pablo - Wto Wrz 08, 2009 8:28 pm
Na pewno nie chodzi mi teraz o pieniądze.
Nie jestem też pasjonatem chirurgii chociaż jest ciekawa i konkretna. W protetyce np zawsze boję się kobiet (zresztą nie tylko w protetyce) które chcą żebym zrobił cuda i wróćił im młodość. Ja wiem że one się póżno rozkręcają ale Bogiem nie jestem
Kris - Wto Wrz 08, 2009 10:50 pm Temat postu: mlodosc Jeden z moich kolegow zwykl mawiac, ze pacjentka to w koncu taka sama kobieta jak kazda inna. Moze wiec powinienes postarac sie przsywrocic ktorejs mlodosc.
Pablo - Sro Wrz 09, 2009 3:46 pm
Wiesz Kris jakie są czasami są dojrzałe kobiety. To nie jest proste je zadowolić. Ma być szybko, dobrze i przyjemnie. Ja dziekuje, niech się inni wykazują
sslawek - Sro Wrz 09, 2009 9:56 pm
Dojrzala kobieta i szybko?! cos ci sie po...mylilo.Nie po raz pierwszy zreszta.
slav - Sro Wrz 09, 2009 11:26 pm
| Pablo napisał/a: |
Nie jestem też pasjonatem chirurgii chociaż jest ciekawa i konkretna |
Pablo czy nie zauważyłeś może pewnej niejednoznaczności? Robisz specjalizację z dziedziny ktora Cię nie pasjonuje ?????? Oksymoron ????
k44 - Czw Wrz 10, 2009 12:32 am
| oliwia388 napisał/a: | Posiadanie specjalizacji zapewnia większy kontrakt z NFZ+większą wartość za 1 punkt.
Znałam chirurga stomatologicznego-panią,która miała indywidualny kontrakt z NFZ na zabiegi chirurgiczne w ramach NFZ,głównie robiła ekstrakcje 8,raczej jej się to opłacało. |
Zamiast trzymac haki przez 5 lat na frajera (za free) proponuje w to miejsce popracowac sumiennie.Przez ten czas tyle sie zarobi ze ta drobna roznica za 1pkt NFZ owy nie bedzie sie rownala temu co sie zarobilo prez 5 lat.
Jesli chodzi o strone finansowa to specjalizacja zwlaszcza w tym aspekcie nie ma sensu
[ Dodano: Czw Wrz 10, 2009 12:40 am ]
| slav napisał/a: | | Pablo napisał/a: |
Nie jestem też pasjonatem chirurgii chociaż jest ciekawa i konkretna |
Pablo czy nie zauważyłeś może pewnej niejednoznaczności? Robisz specjalizację z dziedziny ktora Cię nie pasjonuje ?????? Oksymoron ???? |
To chyba stalo sie juz regula ze wszyscy co robia specjalizacje stomatologiczne,nie wiedza po co ja robia.Albo wiedza ze robia ja bez sensu tylko za pozno skleili i nie chca sie do tego przyznac.
Wszyscy moi znajomi co pokonczyli chirurgie,periodontologie albo o zgrozo stom dziecieca zaluja zmarnowanego czasu.
pablo
daj se siana z ta chirurgia i wez sie za cos konstruktywnego
Pablo - Czw Wrz 10, 2009 1:17 pm
Mówiąc że nie wiem po co ją robię miałem na myśli trochę szerszy aspekt. Po prostu nie wiem co będzie potem. Kto wie czy będzie żył za tydzień o tej porze?
Ja nigdy nie patrzę na któtkoterminowy zysk. Może się okaże że wyjdę na tym tak sobie, to trudno.
Generalnie nie lubię "pasjonatów", chyba że ktoś pasjonuje się jazdą na nartach albo czymś podobnym. Pasjonatów dentystycznych (i w ogóle zawodowych) trochę się boję
k44 - Czw Wrz 10, 2009 1:55 pm
| Pablo napisał/a: | Mówiąc że nie wiem po co ją robię miałem na myśli trochę szerszy aspekt. Po prostu nie wiem co będzie potem. Kto wie czy będzie żył za tydzień o tej porze?
Ja nigdy nie patrzę na któtkoterminowy zysk. Może się okaże że wyjdę na tym tak sobie, to trudno.
Generalnie nie lubię "pasjonatów", chyba że ktoś pasjonuje się jazdą na nartach albo czymś podobnym. Pasjonatów dentystycznych (i w ogóle zawodowych) trochę się boję |
z tymi pasjonatami to sie zgadzam,boje sie ludzi slepo zakochanych w swoim zawodzie no i oczywiscie dewotow
[ Dodano: Pon Wrz 21, 2009 4:58 pm ]
| asia 55 napisał/a: | | czekam na wasze opinie,myslicie ze warto teraz wrocic do Polski? |
Mam 2 fajne minusy
1.UK slynie jak wszystkim wiadomo ze slabego sprzetu stomatologicznego i slabej czystosci w gabinetach,u mnie np pokrycie fotela bylo przez 2 lata dziurawe (zaden pacjent tego nie skomentowal co jest dowodem na to ze to normalka) a po dwoch latach szef zarzadzil naklejenie plastra z tasmy samoklejacej,na suficie tynk odpadal prosto na pacjenta wiec powiesili tam obrazek,serio!!! obrazek na suficie.w gabinecie obok fotel nie jezdzi ani do gory ani na dol wiec problem ma ten kto mierzy np 2 metry (mam na mysli dentyste oczywisice bo pacjentami rzecz jasna sie nie przejmuje), skalera nie mam od miesiaca,headoffice nakazalo mi sie wyluzowac jak zaczalem byc niecierpliwy po miesiacu i zasugerowalo skrobanie reczne,mamy przeciez 21szy wiek a co tam!
2.Moj kolega dentysta z tej samej korporacji kupil sobie przepieknego nowutenkiego Mercedesa E Class.Zaplacil bagatela prawie 40 tys quidow.Piekne auto na prawde.Rzecz w tym ze pacjent ktoremu poswiecil poltora roku na ekstrakcje wypelnienia skalingi (bo pacjent ma gdzies szczotkowanie-od tego sa dentysci) i na koncu na protezy NATYCHMIASTOWE porysowal mu tego slicznego Mercedesa,calego dookola,czasami poprawiajac rysy zeby bylo lepiej widac z daleka.Malowanie nowego Mercedesa klasy E w salonie Mercedesa dla informacji podam-2700 quidow.Pacjent mial prawo byc niezadowolony.Protezy NATYCHMIASTOWE nie siedzialy perfekcyjnie...
Pozdrawiam serdecznie
milena - Pon Wrz 28, 2009 9:55 pm
k44,wróciłam z Polski,napawa mnie wiele rzeczy optymizmem,choć łatwo nie jest(ogólna sytuacja) . Decyzji nie zmieniam,kończę kontrakt a raczej obiecane słowo i wreszcie być sobą:lekarzem stomatologiem!
W Anglii dla przekory jeżdze styranym samochodem,którego mogą odrapać,otłuc,urwać lusterko(urwali,ale w innym miescie ),obić,nie żal mi,gdy krzaki przybieram by zmieścić się na uroczych choć wąskich uliczkach.To tylko pozory,wyciąga na motorway swoje,ma serce bestia.Na marginesie kocham samochody.
A w Polsce.. brakuje dobrych stomatologów...
Pozdrawiam,bardzo optymistycznie
slav - Wto Wrz 29, 2009 5:41 pm
Milena ,
I bardzo fajnie , więcej takich ludzi. Dobrze słyszeć że ktoś ma jeszcze w sobie ptriot tez wrócę ale jeszcze nie wiem kiedy.
Kris - Wto Wrz 29, 2009 10:04 pm Temat postu: wrac Wrocilbym nawet jutro gdyby to mialo sens. Aczkolwiek nigdy nic nie wiadom. Po lekturze ostatnich wynalazkow z DoH i PCT, kto wie???
W to , ze w Polsce brakuje dentystow nie uwierze. Jedyne co brak , to checi do leczenia i gotowki w kieszeniach pacjentow.
k44 - Wto Wrz 29, 2009 11:23 pm
| milena napisał/a: | k44,wróciłam z Polski,napawa mnie wiele rzeczy optymizmem,choć łatwo nie jest(ogólna sytuacja) . Decyzji nie zmieniam,kończę kontrakt a raczej obiecane słowo i wreszcie być sobą:lekarzem stomatologiem!
W Anglii dla przekory jeżdze styranym samochodem,którego mogą odrapać,otłuc,urwać lusterko(urwali,ale w innym miescie ),obić,nie żal mi,gdy krzaki przybieram by zmieścić się na uroczych choć wąskich uliczkach.To tylko pozory,wyciąga na motorway swoje,ma serce bestia.Na marginesie kocham samochody.
A w Polsce.. brakuje dobrych stomatologów...
Pozdrawiam,bardzo optymistycznie
[ Dodano: Pon Wrz 28, 2009 10:15 pm ]
A propos cen mieszkań, Polska,Hiszpania,Corsyka to niewiele różnicy.
I dobrze bo wykupiliby nas za bez cen..
Patriotka |
Jestem pewien że w Polsce będziesz szczęśliwsza a przecież o szczęście w życiu chodzi.O nic więcej.
Ja jeżdże do Polski co miesiąc na tydzień.Właśnie wczoraj wróciłem.Gdyby nie te wyjazdy na pewno w UK bym nie mieszkał.
Ciekawostką jest że wśród moich kolegów dentystów mieszkających w Polsce na stałe, dość popularne zaczęło być wyjeżdżanie na wyspy jako locum na 2-3 miesiące.Zarobią 20 kilka kawałków w UK reszte bez stresu podłubią w Polsce i jest pysznie.Przyznaje,pomysł niezły.Zawsze możesz się tym pomysłem podeprzeć jakby w Polandii było ciężko z początku
P.S. Ja również kocham samochody,zwłaszcza niemieckie.Jeśli można wiedzieć to jakie auto zakupiłaś w UK.Nikomu nie powiem...
[ Dodano: Sro Wrz 30, 2009 1:43 pm ]
| Kris napisał/a: | Wrocilbym nawet jutro gdyby to mialo sens. Aczkolwiek nigdy nic nie wiadom. Po lekturze ostatnich wynalazkow z DoH i PCT, kto wie???
W to , ze w Polsce brakuje dentystow nie uwierze. Jedyne co brak , to checi do leczenia i gotowki w kieszeniach pacjentow. |
Sa miejsca w Polsce gdzie nie ma dentystow lub jest np jeden,stary,z dyplomem z 56 roku.
W porownaniu z UK to polski pacjent chetniej przychodzi na leczenie a na pewno chetniej placi.Jedyny problem to skala pieniadza.Gdyby Polacy byli na tym samym poziomie zamoznosci co UK people to calkiem mozliwe ze ang dentysci przyjezdzali by do nas szukac roboty...Bo polski pacjent nie szczedzi na swoje zdrowie choc mu bardzo ciezko,placi slono za leki,za leczenie.Wyobrazmy sobie gdyby mial wiecej w portfelu.Byloby pod tym wzgledem jeszcze lepiej,na pewno. Angol natomiast jak moze miec zrobione cos fajnego za srednie pieniadze albo gowno za darmo to wybiera gowno.Ot takie gownojady ci Anglicy.Obrzydzenie bierze
milena - Sro Wrz 30, 2009 10:19 pm
Slav,K44 dzięki za ciepłe słowa.
Ale po kolei,
Slav,myślę,że wrócisz,kiedyś napewno,nigdzie nie będzie Ci lepiej.Nikt bardziej nie uszanuje niż we własnym kraju.To chyba mój podstawowy powód właśnie,by wrócić do kraju.Spotykam się tu,w Anglii z ogromnym lekceważeniem dla naszego narodu i albo ja jestem przewrażliwiona i za dobrze znam angielski,albo ten rejon jest wyjatkowy.
I choć nie dotyczy to mnie,to moich,naszych rodaków i przeogromnie zle działa na moje poczucie wartości(bo to Polka,czyli zabiedzona,z Trzeciego kraju Swiata..) Nie godzę się najzwyczajniej na takie traktowanie.
K44,nie tylko słyszałam lecz wiem o wyjazdach kilkudniowych na wszczepianie implantów.
Nie chcę komentować,każdy radzi sobie jak może.Dobrze by za tani nie byli..
Masz racje,najszczęsliwsza jestem w Polsce,pojechałam w góry i serce szybciej zabiło.
Weszłam na chwilę do gabinetu,usłyszałam moc ciepłych i utęsknienia słow.
[ Dodano: Sro Wrz 30, 2009 11:20 pm ]
Poczytałam kilka innych postów w przerwie..
Nie wiem jak i czy powinnam skomentować..
Czy na prawdę wszystko chodzi o pieniądze?
Ludzie! opamiętajcie się!
k44 - Sro Wrz 30, 2009 11:56 pm
Jakiś czas temu widziałem jakiś serial angielski w ang telewizji,współczesny serial.Widać to zawsze łatwo po autach jakie jeżdżą w filmie.Była tam ukazana dziewczyna z Polski,która obżerała sie pączkami.Na pytanie jednego z postaci dlaczego sie tak zachowuje wyjaśniła ze w Polsce nie ma ogólnie dostępnych pączków dla zwykłego śmirtelnika.Jedyna droga to załatwić sobie lewy dostęp z wojska.Jedynie wojsko ma dostep do pączków.
No comment.
milena
Tak.Wszystkim tutaj dentystom chodzi o pieniądze,mi też z przykrością stwierdzam.Zapewne wielu z nas "cheap dentists" jak nazywają polskich dentystów Anglicy przyzna,że zależy nam na pieniądzach i szczerze mówiąc dla tych pieniędzy dajemy sie w tym kraju mniej lub bardziej szmacić.Tylko zastanawiam sie dlaczego,przeciez dentyści w Polsce nie żyją źle,a na pewno na poziomie takim że niczego nie brakuje.Wiec dlaczego tu przyjezdzamy?Chyba żeby tych pieniedzy miec wiecej.Na jakie cele?Każdy odpowie co innego.
Ja osobiscie traktuje pobyt tutaj nadal jako przygode,troche na pół serio,Angoli traktuje jak półgłówków i wysysam kase z nich jak tylko sie da.To pozwala mi psychicznie przetrwac.Jednak jak postanowie być człowiekiem poważnym z rodziną dziećmi domem itd oczywiście zwine manatki i pojade do swojego kraju.
To że jesteśmy uważani za kogoś z 3-go świata to wina tylko i wyłącznie nasza,to sami Polacy wypracowali sobie taką opinie,od rozbiorów w XVIII wieku po dzień dzisiejszy.Przez ostatnie ponad 200 lat byliśmy raczej looserami niż zdobywcami i o takim stanie rzeczy uczono w szkołach mniej lub wiecej na całym świecie.Dlatego nie oczekuje żeby opinia o Polsce i Polakach miałaby sie szybko zmienić
Kris - Czw Paź 01, 2009 1:38 pm Temat postu: wyj Co do pieniedzy to wiadomo,ze szczescia same w sobie nie daja ale dzieki nim mozna miec wiele rzeczy w dupie. Jak ma sie pare osob na utrzymaniu(tak jak ja mam) robi roznice ile zarabiasz. Jak sie szykowalem do interview w Polsce jakies 6 lat temu, moj pacjent, jednoczesnie nauczyciel-Anglik osiadly w Polsce tlumaczyl mi roznice kulturowe. Jak beda pytac po co chcesz jechac , nie kombinuj tylko powiedz wprost, ze dla forsy, i ze chcesz zarobic jak najwiecej to beda wiedzieli czego oczekiwac.Beda wiedziec , ze jestes gotow pracowac ciezko zarowno dla siebie jak i dla nich. W odroznieniu od Polski w UK rozmowa o pieniadzach nie jest kwestia wstydliwa.
Co do traktowania nas Polakow , to musze uczciwie przyznac , ze mam odmienne doswiadczenia. Nie mialem i nie mam przykrosci. Swojej narodowosci sie nie wstydze , ba nawet staram sie ja podkreslac na kazdym kroku. Moze pomaga mi fakt , ze jestem jedynym dentysta w tym miescie i boja mi sie podskoczyc. Owszem jak kupilem biznes 3 lata temu troche osob sie odbilo ale to normalne . Ci co zostali sa generalnie w porzadku. Czasami zdarzaja sie smieszne sytuacje.Moj 12 letni syn mial na angielskim opis domu. Kazdy chetny mial przyniesc zdjecie domu itp. Po uslyszeniu gdzie i jak to oni nie mieszkaja, Stefan zaniosl kopie profesjonalnych zdjec zrobionych w naszym domu pod Wawa i ogrodu co ma 2000m kwadratowych. Nauczyciel grzecznie skomentowal mowiac ``posh``. Koledzy byli bardziej bezposredni mowiac ``o k... ale chata, musisz bogaty byc``
O pacjentach pozniej , bo sie przerwa konczy.
anna501 - Czw Paź 01, 2009 7:11 pm
Ja też kocham Polskę, tam mam przyjaciół i na pewno wrócę, jeszcze nie wiem kiedy ale na pewno. Z pacjentami prywatnymi pracuje się w Polsce wspaniale ale jeżeli chodzi o NFZ-owych - chyba wolę tutejszych NHS-owych. Wyobraźcie sobie np. brytyjski system w Polsce - polscy pacjenci szybko znaleźliby sposoby na to, żeby mieć wszystko zrobione w jednym kursie, jestem pewna.
Reasumując - w Polsce mamy więcej szacunku, w Anglii - więcej pieniędzy. Ja póki co wolę pracować w Anglii, zresztą z brakiem szacunku zbyt często się nie spotykam a jak się zdaży to mam to gdzieś. Wyznaję zasadę Pata Parellego (amerykański zaklinacz koni):
"To co inni mówią na mój temat - nie jest moją sprawą".
Wszędzie są różni ludzie, tutaj też. Mam np. do czynienia z Anglikami, dla których ja jestem klientem i ja płacę - właściciele stajni, w której trzymamy naszego wierzchowca - bardzo mili ludzie, poza tym profesjonalisci, dobrze zorganizowani i pracowici.
milena - Czw Paź 01, 2009 9:28 pm
...
anna501 - Czw Paź 01, 2009 11:38 pm Temat postu: hobby Milena, jestem koniarą i zamierzam być, zwłaszcza na emeryturze bo teraz nie bardzo czas pozwala. Ostatnio rzadko wsiadam właśnie w obawie przed kontuzjami, tylko ujeżdżalnia, nie jeżdżę w tereny, nie skaczę. Tutaj zresztą nie ma takich terenów jak w Polsce.
Jeźdżiectwo to sport kontuzyjny, miałam w przeszłości sporo szczęścia. Po ostatnim wypadku w Polsce parę lat temu (tylko się potłukłam na szczęście) zaczęłam się interesować naturalhorsmanship - polecam. Znam koniarzy, którzy w ogóle nie jeżdżą, trenują konie z ziemi, bawią się z nimi, to moze dawać więcej satysfakcji niż sama jazda.
Poza tym - kto nie chce niech nie wierzy - wiedza naturalhorsmanship pozwala lepiej zrozumieć ludzi. Mnie kursy Parellego dały więcej niż kurs "How to deal with difficult people", na który wybralam się tutaj jakiś czas temu.
Może będziesz miała ochotę sprawdzić te linki:
http://www.parelli.com/home.faces
http://www.hippika.pdm-promo.pl/
Anglików też trzeba zrozumieć, zwłaszcza tych prostych. I nie brać wszystkiego do siebie.
Pozdrawiam
slav - Pią Paź 02, 2009 2:35 pm
Trochę niektórych z Was nie rozumiem bo nie pojmuję jak można mieć kompleksy przy ludziach z UK. To że mają fotele z dziurami i brud to tylko o nich świadczy. I co to dalej oznacza ? Ano tyle że jest miejsce , dużo miejsca na gabinety które wyglądać powinny normalnie. To jest miejsce dla nas, ludzi ktorzy cenią sobie pracę w ludzkich warunkach. Poza tym jest okazja aby komuś pokazać jak powinien wyglądać gabinet stomatologa.
Kompleksy to oni mieć powinni i poprzez normalne gabinety w naszych rękach tylko te kompleksy w nich wzbudzimy , do tego należy dodac rzetelność w pracy i efekt murowany.
W PL jest wielu dobrych stomatologów bo konkurencja zmusza ich do ciągłego inwestowania w siebie i sprzęt. Brak konkurencji powoduje że gabinety wyglądają jak w UK.
Praca w małej miejscowości w PL jest fajna ale do czasu. Przerobiłem to. Cisza , spokojne życie ale ludzie bez pieniędzy ( niczego się nie nauczysz a nowości kosztują ) i jak dla kogoś koło 30 stki to za szybko na taką emeryturę.
Poza tym nie oczekujcie że Brytole przyjmą was z otwartymi ramionami. Komu by się podobało gdy ktoś lepszy przychodzi i pokazuje im jak się pracuje. Nikomu.Ludzie nie lubią zmian a my je na nich wymuszamy. I UK jakie jest takie jest i to wszystko co was wkurza to zespół elemntów który mówi że właśnie mieszkamy w UK.Krany , kontakty na ścianie , lewa strona na ulicy , ich charaktery i syf w gabinetach. I nie ma wedlug mnie sensu porównywanie tego z Polską bo każdy kraj jak człowiek jest inny.Każdy ma zalety i wady.Idealny jest tylko Chuck Norris
A szczęście ? Nie jest związane z miejscem gdzie mieszkasz tylko z tym kto koło Ciebie jest.
Kris - Pią Paź 02, 2009 6:48 pm Temat postu: uk Ja tez nie widze powodow do kompleksow. Pacjenci po pewnym czasie sami sie zorientuja, ze jak ktos jest kompetentny a przy tym mily i ludzki to narodowosc ma mniejsze znaczenie. Trzeba umiec z nimi rozmawiac. Z przelozonymi ,podwladnymi i kolegami z pracy tez. Ci z nas co sa zbyt wyniosli , bardzo wazni, apodyktyczni predzej czy pozniej wpadaja w klopoty.
Sithicus - Nie Paź 04, 2009 8:52 pm
| anna501 napisał/a: |
w Polsce mamy więcej szacunku |
Tu bym się nie zgodził.
anna501 - Nie Paź 04, 2009 9:36 pm
Sithus, pewnie masz rację. Myślę, że sugerowałam sie postami moich poprzedników oraz własnym niemiłym doświadczeniem z pierwszej pracy (ADP - zmieniłam po niecałych 6-ciu miesiącach). Poowinnam napisać: "Jeśli niektórzy z nas odnoszą wrażenie, że w Polsce mieli więcej szacunku, tutaj z pewnością mamy więcej pieniędzy."
Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że istnieją praktyki, w których dentyści (cudzoziemcy, niekoniecznie Polacy) są traktowani raczej bez szacunku, trochę jak robotnicy najemni. W dużej mierzy zależy to, wydaje mi się, od personelu, ogólnej atmosfery i tradycji panującej w praktyce. Chyba zdaża się to raczej w korporacjach, pewnie nie wszędzie. Jeśli ktoś tak ma, należy niezwłocznie szukać innej pracy.
Sithicus - Pon Paź 05, 2009 12:33 am
W UK osoby należące do professionals są szanowane w przeciwieństwie do tego co się dzieje w Polsce. Wystarczy popatrzeć jak społeczeństwo jest szczute przeciw medykom.
milena - Pon Paź 05, 2009 9:53 pm
Kris,Sithicus albo czegoś nie widzicie,albo widzieć nie chcecie.
Tak uszanuje Cię sąsiad,poda dłoń by pogratulować nabycia świetnego samochodu..
Tak,pacjent powie:no wiesz,tyle miałem brytyjskich dentystów ale ty jesteś najlepszy,nigdy nie zmienię
Wy Polacy ,to jesteście goście!
Mam wrażenie,że dyskusja zeszła daleko,by bronić tego ,czego brakuje każdemu nas w kraju a tu jest pod dostatkiem,dlatego tak łatwo mówić o professionals i tym podobnych bajkach.Jesteś Polakiem i nie jak piękne prace protetyczne i leczenie odstawisz będziesz dla nich tylko Polakiem..
O dziwo! Zupełnie inaczej zachowują się w Polsce,gdy przyjeżdzają leczyć zęby do naszego kraju.Nawet wiatr z turbiny ich nie boli..
Do Kris ,
mam wrażenie,że Twój post był skierowany do mnie.
Jest mi najzwyczajniej przykro.
[ Dodano: Pon Paź 05, 2009 10:10 pm ]
W Polsce trzeba sobie wypracować szacunek,trwa to latami,tak jak trwała jest praca,wykonastwo stomatologa,po tym się pacjenci orientują czy wypasiona pseudo klinika pod wezwaniem : "Biały Uśmiech" ,czy też "Biały Kieł" jest warta jakiegokolwiek zainteresowania,czy :no tak,to wypełnienie mam już ponad 10 lat i jest O.K
Tu wzywasz za 6 miesięcy pacjenta,by stwierdzidzić,że znów coś do zrobienia..
I tak się interes kręci,więc aspekt rzetelności i prawidłowości pol.ang i ang.pol. w rachubę w ogóle nie wchodzi.
sylawin - Pon Paź 05, 2009 10:30 pm
wiecie co?
bywa, że wypruwamy flaki w pracy; chcemy zadowolić upie..ego pacjenta lub szefa naciskającego nas na więcej UDA, UDA, UDA...
Odpukać! nie jestem typem chorowitka a dzieci nie posiadam, więc zero "chorobowego".
Nigdy nie opuszczam dnia w pracy z powodu choroby, mając nadzieję, że przechodzę jakoś kolejne przeziębienia-nie daj Boże grypy...- bo przecież pacjenci najważniejsi...
Przykro mi czasem jak pomoc się zwalnia-jej się należy..., bo ją główka boli (najczęściej po weekendzie) i muszę sama jakoś sobie radzić a mi szkoda odwołać pacjentów, bo ..przecież protezę trzeba oddać przed holidays, bo kanałówka czeka, bo boli, bo target do wyrobienia....
Czy naprawdę praca i kasa ma być ponad wszystko?
A przecież na starość ani pacjenci, ani szef nie poda nam herbaty do łóżka ani w przyszłości nie zapali znicza. Nawet pewnie nie będzie pamiętał jak ta dentystka się nazywała-takie trudne nazwisko...
Jednak rodzina górą!
Wtedy i złoty środek łatwiej znaleźć.
Czy w UK, czy w Polsce-wszędzie dobrze ale tylko z kochającymi bliskimi obok siebie.
Tak czy inaczej-ja wracam-za rok,góra 2
slav - Pon Paź 05, 2009 10:36 pm
| Cytat: | Jednak rodzina górą!
Wtedy i złoty środek łatwiej znaleźć.
Czy w UK, czy w Polsce-wszędzie dobrze ale tylko z kochającymi bliskimi obok siebie.
Tak czy inaczej-ja wracam-za rok,góra 2 |
Święte słowa , bo to ludzie wkoło nas sprawija jak się naparwdę czujemy i praca jakolwiek ważna nie powinna być ważniejsza od domu.
Kris - Pon Paź 05, 2009 10:52 pm Temat postu: uk W UK mam standardowy dom, bez bajerow ale w niezlej dzielnicy. Ostatnia zagadnal mnie sasiad. Nie taki przez sciane ale troche dalej. Skad jestes? Z Polski, odpowiadam. A czym sie zajmujesz? Mowie , czym. No wlasnie , tak myslalem , ze jestes professional. Wygladasz zupelnie inaczej jak ci Polacy co u nas w firmie pracuja....
A propos, chyba przywitacie mnie w Waszym klubie. Wczoraj kolezanka malzonka zaczela cos napomykac zebym tak moze juz powoli szykowal sie do powrotu A ja sie boje wracac. Mam jednak cicha nadzieje, ze w Polsce bedziemy organizowac zjazdy bylych emigrantow zarobkowych. Co Wy na to???
arthu - Pon Paź 05, 2009 11:20 pm
Rodzina - temat najważniejszy w życiu, a zarazem najbardziej złożony i wielowątkowy.
W krajach prawdziwe cywilizowanych wykształcony, ambitny, pracowity i odpowiednio wynagradzany (kolejność dowolna) singiel/singielka mogą żyć szczęśliwie, realizować swoje pasje oraz przekazywać swoje umiejętności i wiedzę innym. Po prostu być użytecznymi jednostkami w społeczeństwie, które dba o każdego.
W Polsce taki styl życia jest znacznie trudniejszy, nie tylko z powodu odmienności kulturowej, ale równiez nieprzychylnej polityki państwa wobec osób niezależnych, samodzielnych i twórczych. Dlatego taka duża jest skala emigracji.
milena - Pon Paź 05, 2009 11:37 pm
Kris,Polski się boisz?
Albo kompletnie ze mną jest coś nie tak,nigdy nie przestałam wierzyć w nasz kraj.
Pomyśł ile waluty wpompowanej do naszego kraju..
Musi być tylko lepiej.
P.S.
A swoje stowarzyszenie i tak utworzymy
Bynajmniej nie umarłych dentystów..
Kris - Pon Paź 05, 2009 11:45 pm Temat postu: uk Bez przesadyzmu, Polski sie nie boje. Sprawa jest bardziej skomplikowana...Doszedlem do takiego etapu , ze gdzie bym nie byl to czuje sie ...za granica.
k44 - Wto Paź 06, 2009 9:43 pm Temat postu: Re: wyj
| Kris napisał/a: | Co do pieniedzy to wiadomo,ze szczescia same w sobie nie daja ale dzieki nim mozna miec wiele rzeczy w dupie. Jak ma sie pare osob na utrzymaniu(tak jak ja mam) robi roznice ile zarabiasz. Jak sie szykowalem do interview w Polsce jakies 6 lat temu, moj pacjent, jednoczesnie nauczyciel-Anglik osiadly w Polsce tlumaczyl mi roznice kulturowe. Jak beda pytac po co chcesz jechac , nie kombinuj tylko powiedz wprost, ze dla forsy, i ze chcesz zarobic jak najwiecej to beda wiedzieli czego oczekiwac.Beda wiedziec , ze jestes gotow pracowac ciezko zarowno dla siebie jak i dla nich. W odroznieniu od Polski w UK rozmowa o pieniadzach nie jest kwestia wstydliwa.
Co do traktowania nas Polakow , to musze uczciwie przyznac , ze mam odmienne doswiadczenia. Nie mialem i nie mam przykrosci. Swojej narodowosci sie nie wstydze , ba nawet staram sie ja podkreslac na kazdym kroku. Moze pomaga mi fakt , ze jestem jedynym dentysta w tym miescie i boja mi sie podskoczyc. Owszem jak kupilem biznes 3 lata temu troche osob sie odbilo ale to normalne . Ci co zostali sa generalnie w porzadku. Czasami zdarzaja sie smieszne sytuacje.Moj 12 letni syn mial na angielskim opis domu. Kazdy chetny mial przyniesc zdjecie domu itp. Po uslyszeniu gdzie i jak to oni nie mieszkaja, Stefan zaniosl kopie profesjonalnych zdjec zrobionych w naszym domu pod Wawa i ogrodu co ma 2000m kwadratowych. Nauczyciel grzecznie skomentowal mowiac ``posh``. Koledzy byli bardziej bezposredni mowiac ``o k... ale chata, musisz bogaty byc``
O pacjentach pozniej , bo sie przerwa konczy. |
A mówiłem że Polska to klasa i szyk.Różne są pojęcia komfortu ale raczej większość zgodzi się ze mną że komfort to przede wszystkim mieszkanie/apartament/dom do którego sie wraca każdego dnia.W Polsce można mieć fajną chate czyli żyć jak pan,w Anglii niestety lipa nawet jak jest sie dentystą...
[ Dodano: Wto Paź 06, 2009 9:50 pm ]
| Kris napisał/a: | | Ja tez nie widze powodow do kompleksow. Pacjenci po pewnym czasie sami sie zorientuja, ze jak ktos jest kompetentny a przy tym mily i ludzki to narodowosc ma mniejsze znaczenie. Trzeba umiec z nimi rozmawiac. Z przelozonymi ,podwladnymi i kolegami z pracy tez. Ci z nas co sa zbyt wyniosli , bardzo wazni, apodyktyczni predzej czy pozniej wpadaja w klopoty. |
I tu sie zgodze.Polscy dentyści za bardzo udają wielkich panów doktorów.Zgadzam sie z Krisem.Trzeba raczej być kumplem dla pacjenta a przynajmniej udawać tak żeby sobie tak myślał.Udawanie wielkich panów doktorów jest takim starym polskim cwaniactwem pieniactwem,staropolskim podkręcaniem swojej wartości.To chyba wynika z tego że mamy etykiete narodu 3go świata-co z resztą jest prawdą...
Powiedzmy sobie szczerze Polak to potencjalny burak,Anglik raczej burakiem nie jest
sylawin - Sro Paź 07, 2009 6:09 pm
nie zgodzę się, że Polak to potencjalny burak a Angol nie.
Wręcz przeciwnie!
Angol ma problemy nawet ze swoim językiem i próżno wymagać od niego podstaw gramatyki angielskiego.
Większośc Polaków ma podstawową eduakcję i ogólną wiedzę na temat świata a Anglik jest niedouczony i ograniczony.
Oczywiście są wyjątki w każdym narodzie ale ja widzę więcej niedociągnięć wśród Wyspiarzy.
Jedna "wykształcona" Angielka tłumaczyła mi, że świerk gubi liście na zimę, bo co roku po Christmas jest mnóstwo igiełek na dywanie i na nic się zdały wyjaśnienia, że to już martwe drzewko........przecież było w doniczce i nawet je podlewała.......
slav - Sro Paź 07, 2009 6:34 pm
Jedna "wykształcona" Angielka tłumaczyła mi, że świerk gubi liście na zimę, bo co roku po Christmas jest mnóstwo igiełek na dywanie i na nic się zdały wyjaśnienia, że to już martwe drzewko........przecież było w doniczce i nawet je podlewała.......
Nie no padłem na kolana !
Coś ode mnie.Kiedyś latem wpadl do gabinetu bąk .Sympatyczny owadzik bzyczał i bzyczał pod lampą nie mogąc się wydobyć z gabinetu. Przyszła practice manager i mówi że trzeba zrobić porządek z tą pszczołą. Mówię że to nie pszczoła tylko bumble bee , zaczęła się spierać że na 100% jest to pszczoła bo ona takie widziała jak zbierają miód!!!!!!!!!!
( to już tam szczegół że pszczoły zbierają naktar )
kasiajna - Sro Paź 07, 2009 7:02 pm
Dobrze jest uslyszec, ze inni tez mieli podobne doswiadczenia/obserwacje odnosnie UK. Znaczy to, ze jednak z nami jest wszystko OK, i to co widzimy to niestety prawda. (Ja zawsze staram sie sobie wytlumaczyc zastana sytuacje z roznych perpektyw, bo moze to ja cos zle odbieram, a moze ktos mial inne intencje, a moze to a moze tamto).
Z przykroscia stwierdzam, ze mnie UK bardzo rozczarowalo. Spodziewalam sie zupelnie czego innego, kultury, pewnego poziomu..
Nie zaluje ani minuty spedzonej w UK, traktuje to jako cenne doswiadczenie, duzo zrozumialam i inaczej patrze na zycie. Byly rzeczy, ktore mi sie tam podobaly i ktore wymieniliscie jako plusy. Spotkalam tez pare wspanialych osob, ktore bardzo pomogly, chociaz wcale nie musialy tego robic.
Doszlam jednak do wniosku, ze nie chce zyc w tym kraju.
Mysle, ze Anglicy sa bardzo zakompleksieni i nie jest latwo im przelknac, ze przyjezdza ktos z Polski i jest w stanie osiagnac wiele wiedza, praca, inteligencja (obserwacje nie dotycza tylko dentystow).
Warto jednak zwrocic uwage na rodzaj srodowiska w jakim sie obracalismy w Polsce a w jakim w UK. W Polsce wyroslismy, chodzilismy do szkol, wybieralismy sobie przyjaciol, ludzi z ktorymi sie identyfikujemy. Przyjezdzajac do Anglii(kazdego innego kraju) jestesmy wrzuceni w pewne srodowisko, ktore moze rozczarowac. Tak sobie mysle, ze moze gdybym studiowala w UK mialabym szanse poznac innych ludzi, na poziomie, i mialabym zupelnie inne zdanie o Anglikach?
Przeciez my tez myslac o rodakach nie identyfikujemy sie z "burakami" i polglowkami, ktorzy tez przeciez w Polsce sa, ale ludzmi podobnymi do nas..
Tak sobie glosno mysle.
Jedyne co mozna zrobic, to pokazac, ze cos soba prezentujemy. Mamy wyksztalcenie, wiedze, wykonujemy prace przyzwoicie. Tego nikt nam nie zabierze.Nawet jesli nasz angielski nie jest perfekcyjny to przynajmniej znamy jakis obcy jezyk.
A oni niech sie martwia jak to wszystko przelknac.
k44 - Sro Paź 07, 2009 8:46 pm
| kasiajna napisał/a: | Dobrze jest uslyszec, ze inni tez mieli podobne doswiadczenia/obserwacje odnosnie UK. Znaczy to, ze jednak z nami jest wszystko OK, i to co widzimy to niestety prawda. (Ja zawsze staram sie sobie wytlumaczyc zastana sytuacje z roznych perpektyw, bo moze to ja cos zle odbieram, a moze ktos mial inne intencje, a moze to a moze tamto).
Z przykroscia stwierdzam, ze mnie UK bardzo rozczarowalo. Spodziewalam sie zupelnie czego innego, kultury, pewnego poziomu..
Nie zaluje ani minuty spedzonej w UK, traktuje to jako cenne doswiadczenie, duzo zrozumialam i inaczej patrze na zycie. Byly rzeczy, ktore mi sie tam podobaly i ktore wymieniliscie jako plusy. Spotkalam tez pare wspanialych osob, ktore bardzo pomogly, chociaz wcale nie musialy tego robic.
Doszlam jednak do wniosku, ze nie chce zyc w tym kraju.
Mysle, ze Anglicy sa bardzo zakompleksieni i nie jest latwo im przelknac, ze przyjezdza ktos z Polski i jest w stanie osiagnac wiele wiedza, praca, inteligencja (obserwacje nie dotycza tylko dentystow).
Warto jednak zwrocic uwage na rodzaj srodowiska w jakim sie obracalismy w Polsce a w jakim w UK. W Polsce wyroslismy, chodzilismy do szkol, wybieralismy sobie przyjaciol, ludzi z ktorymi sie identyfikujemy. Przyjezdzajac do Anglii(kazdego innego kraju) jestesmy wrzuceni w pewne srodowisko, ktore moze rozczarowac. Tak sobie mysle, ze moze gdybym studiowala w UK mialabym szanse poznac innych ludzi, na poziomie, i mialabym zupelnie inne zdanie o Anglikach?
Przeciez my tez myslac o rodakach nie identyfikujemy sie z "burakami" i polglowkami, ktorzy tez przeciez w Polsce sa, ale ludzmi podobnymi do nas..
Tak sobie glosno mysle.
Jedyne co mozna zrobic, to pokazac, ze cos soba prezentujemy. Mamy wyksztalcenie, wiedze, wykonujemy prace przyzwoicie. Tego nikt nam nie zabierze.Nawet jesli nasz angielski nie jest perfekcyjny to przynajmniej znamy jakis obcy jezyk.
A oni niech sie martwia jak to wszystko przelknac. |
Myśle że Anglicy nie trwonią czasu na rozmyślaniu o nas więc nie mają co przełykać jeśli chodzi o raczej mniejsze niż większe Polaków sukcesy.Raczej nie rozmyślają o nas ani o naszych "sukcesach".Ja osobiście twierdze że polska emigarcja co ciekawe sukcesów nie osiąga.A niby jesteśmy tacy mądrzy wśród tych głupich Anglików.
Na marginesie pojęcie sukcesu wg nas i nich jest tak różne że nie ma tu tematu...
Idąc dalej myśle że Anglicy są najmniej zakompleksionym narodem który znam.Rzekłbym oni nie wiedzą co to kompleksy.Polacy wprost przeciwnie.
[ Dodano: Sro Paź 07, 2009 8:49 pm ]
| sylawin napisał/a: | nie zgodzę się, że Polak to potencjalny burak a Angol nie.
Wręcz przeciwnie!
Angol ma problemy nawet ze swoim językiem i próżno wymagać od neigo podstaw gramatyki angielskiego.
Większośc Polaków ma podstawową eduakcję i ogólną wiedzę na temat świata a Anglik jest niedouczony i ograniczony.
Oczywiście są wyjątki w każdym narodzie ale ja widzę więcej niedociągnięć wśród Wyspiarzy.
Jedna "wykształcona" Angielka tłumaczyła mi, że świerk gubi liście na zimę, bo co roku po Christmas jest mnóstwo igiełek na dywanie i na nic się zdały wyjaśnienia, że to już martwe drzewko........przecież było w doniczce i nawet je podlewała....... |
sylawin
Najwyraźniej nie wiesz co oznacza słowo "burak"
stonoga - Sro Paź 07, 2009 10:13 pm
| kasiajna napisał/a: | | Warto jednak zwrocic uwage na rodzaj srodowiska w jakim sie obracalismy w Polsce a w jakim w UK. W Polsce wyroslismy, chodzilismy do szkol, wybieralismy sobie przyjaciol, ludzi z ktorymi sie identyfikujemy. Przyjezdzajac do Anglii(kazdego innego kraju) jestesmy wrzuceni w pewne srodowisko, ktore moze rozczarowac. |
Święte słowa, wydaje mi się, że rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że sporo naszych pacjentów rekrutuje się z klasy pracującej, a często i "niepracującej" - większość z nich zakończyło edukację w wieku 16 lat, przypadki wtórnego, a nawet pierwotnego analfabetyzmu nie są rzadkie (część z nich ukrywa się pod ładniejszym terminem "dysleksja", hahaha!), generalnie poziom ogólnej inteligencji nie jest za wysoki... Nawet wśród klasy średniej też często nie za wysoki... Klasa średnia wyższa i tzw. inteligencja stanowią niestety mniejszość w tym kraju. I to właśnie tzw. profil socjologiczny mieszkańców Wysp, wydaje mi się, mógłby stanowić wytłumaczenie dlaczego odbieramy Anglików tak a nie inaczej.
Domyślam się, że większość z nas w Polsce obracała się w dość "wyselekcjonowanych" kręgach osób wykształconych. Być może stąd taki "szok kulturowy".
Pamiętam jak odbywałam staż podyplomowy w przychodni rejonowej - nie było jeszcze wtedy NFZ ani żadnych limitów - były materiały i sprzęt, to się leczyło, nie było - to głównie ekstrakcje. Pacjenci walili drzwiami i oknami. Kolejka na korytarzu zawsze była. Część pacjentów, mieszkańców dzielnicy cieszącej się złą sławą, dziś bardzo kojarzy mi się z moimi obecnymi pacjentami NHS-owskimi. Ten sam brak kultury, higieny, prostacki język i absolutna niezdolność kojarzenia podstawowych faktów....
Więc może nie zawsze zależy to od szerokości geograficznej...
Kris - Sro Paź 07, 2009 11:07 pm Temat postu: Uk No wlasnie. Jak jeszcze 5 lat temu prowadzilem gabinet pod Wawa , to pacjent byl wyselekcjonowany. Musial miec co najmniej 50 zl. Pijakow , wiec cpunow i exemptow nie bylo. Tutaj sa. Co mi sie podoba , ze brytyjski pijak przynajmniej sie do swojego nalogu potrafi przyznac.
k44 - Czw Paź 08, 2009 12:10 am
Przykleje sie do wątku Kris.Też mi sie podoba jak pytam sie pacjenta "kiedy jarałeś" (trawke).A on na to bez żenady-"jaram non stop,tylko w tej chwili nie bo siedze u ciebie na fotelu"
Inna historia że ja też bym czasem sie pod letkie jaranko podłączył...
Sithicus - Czw Paź 08, 2009 12:37 am
Ehhhh... aż mi się przypomniało
Dłubałem kiedyś dolną siódemkę, ostatni pacjent dnia, na fotce wyglądało nieciekawie i faktycznie 45 minutowy koszmar. Ze 2 razy chciałem już odpuścić - pacjent natomiast totalnie wyluzowany - pozszywałem go i pytam jak się czuje - powiedział że zajebiście bo w czasie gdy dostał 3 strzały i czekał w poczekalni aż się znieczuli wyskoczył z kumplem zajarać lufkę
kasiajna - Czw Paź 08, 2009 4:56 am
k44, a ja mysle, ze osiagamy sukcesy, chociazby otwierajac z sukcesem praktyki.. Mamy cala Anglie od razu podbic?
W pewnym sensie masz racje mowiac, ze oni nie znaja pojecia kompleksu, czuja sie dobrze w swojej skorze.. Do czasu gdy nie zobacza, ze sa ludzie, ktorzy sa inni, moze jednak nie tak zacofani i cos soba reprezentujacy..Oni nie lubia jak sie ich wyprzedza.
Borowina - Czw Paź 08, 2009 1:01 pm
A moze z tej drugiej strony? Moze warto sprobowac wyjsc z czarnej dziury? Polecam ksiazke Michaela Morana o Polsce
http://www.michael-moran.net/poland.htm
oraz blog angielskojezycznych o nas :
http://polandian.com/
k44 - Pią Paź 09, 2009 12:53 am
kasiajna
A od kiedy polska emigracja to tylko dentyści?
Pablo - Sob Paź 17, 2009 1:58 pm
Hello my friends:)
Ciekawa dyskusja. To że juz jesteście kilka lat na Wyspie ma ten plus że podchodzicie do tematu z większym dystansem.
Pozwole sobie napisać coś w temacie.
Lubie Anglików za:
- samoloty Spitfire. Anglicy mieli ich 300, Niemcy swoich Messerschmittów 600 a i tak nigdy nie mieli przewagi nad Angolami. Po prostu Spitfire były lepsze. Gdyby m in nie to nasze forum nazywałoby się
www.germanzahnarztingrossbiritannien.de A tego byśmy chyba nie chcieli.
- muzyka. To co Wyspiarze wyprawiają w muzyce is unbelieveable.
- bezinteresrowna życzliwość. Gdy ostatnio chodziłem sobie po Imperial College w Londku starszy nauczyciel akademicki trzymał drzwi dobre pół minuty (szedłęm powoli za nim) żeby nie zamknąc mi przed nosem. W Polsce za to nie raz dostałem opier...na uczelni "za jajco" cytując Pasikowskiego
Jest jeszcze kilka innych rzeczy które u nich lubię i parę z których chce mi się śmiać:)
asia 55 - Sro Paź 21, 2009 3:58 pm
A ja mysle ze wiele waszych wypowiedzi jest conajmniej lekko przesadzonych,jak chocby odnosnie domow czy tez gruntu na sprzedaz.Nie wiem gdzie szukaliscie nieruchomosci ale w mojej okolicy az roi sie od gruntow na sprzedaz ,poza tym domy wcale nie posiadaja dwoch kranow w standardzie ani wykladzin w lazienkach,wszystko zalezy od tego ile chcemy wydac na dom.
A jesli chodzi o pacjentow to bywaja rozni,ale nie tylko w Anglii.Ja zgadzam sie iz wielu z nas boi sie wracac do Polski(w tym ja rowniez) przede wszystkim ze wzgledu na wygorowane zadania pacjentow i ogromna konkurencje.
Mysle ze dobrze by bylo otworzyc nowy temat:wrazenia po powrocie,tak bysmy my ktorzy jeszcze nie wrocili mogli czerpac z wiedzy naszych kolegow.
Co wy na to?
Pozdarwaim,
Asia
k44 - Wto Paź 27, 2009 8:15 pm
asiu
propozycja z otwarciem tego tematu to bardzo dobry pomysł,
często mam ochote całkiem nierealną jeden dzień iść do roboty w UK a na drugi do roboty w PL,ot tak żeby porównać odczucia
ygrt - Czw Mar 04, 2010 8:32 am
Witam!
Odwiedzam to forum od czasu studiów [które skończylem ponad 1,5 roku] i po lekturze Waszych postów, z tego tematu mam wątpliwości czy wogóle probować pracy w UK [ o czym marzyłem/myślałem przez połowę studiów]. Zaznaczam, że zawsze chciałem wyjechać . . .
Monika - Czw Mar 04, 2010 11:19 am
Ja wrocilam do Polski po 5 latach pobytu w UK. Zaczynalam od IDH, przez prace w malych nhs-owskich gabinetach, po ekskluzywna, praktyke private. Pod wiekszoscia postow tutaj, opisujacych Wasze wrazenia i spostrzezenia co do warunkow pracy, zycia, czy zachowan pacjentow, moglabym sie obiema rekami podpisac. Jestem za otwarciem tematu dla tych co wrocili, bo my to dopiero tu bladzimy jak dzieci we mgle. Niby wszystko fajne i swojskie, nareszcie mamy wszystko za czym sie przez lata tesknilo - snieg, ruskie pierogi i ploty z kolezanka, a tak jakos czlowiekowi teskno do Anglii i jej dziwactw. Czy ktos z tych co wrocili tez tak ma?
maciek_uk - Czw Mar 04, 2010 2:12 pm
Spoko Monika,
Daj znac to Ci ten Marmite wyslemy
pozdrawiam
maciek
Kris - Czw Mar 04, 2010 3:51 pm Temat postu: powrot Ja deklaruje , ze moge Ci Monika wyslac 2 krany,kazdy na inna wode i ten sznurek do zapalania swiatla w kiblu zeby jakies wspomnienia zostaly.
Monika - Czw Mar 04, 2010 5:34 pm
Bardzo Wam dziekuje, zwlaszcza te 2 krany sa niezapomniane....
Musze Was ostrzec ze powrot do Polski niesie z soba REALNE niebezpieczenstwa. Ja np. 3- krotnie o maly wlos nie stracilam zycia na przejsciu dla pieszych, bo naiwnie myslalam ze samochod na moj widok sie zatrzyma lub przynajmniej zwolni. Teraz , po paru miesiacach, jestem juz madrzejsza. Dzieci wyprawiam do szkoly jakby szly na wojne...
k44 - Sro Mar 17, 2010 12:25 am
przyznaje sie że kiedys miałem kryzys - dokładnie wtedy na kiedy sa datowane moje ówczesne posty
teraz mówie zdecydowanie - ZOSTAJE W UK
właśnie jestem w trakcie kupowania mieszkania
jako że mam stały kontakt z kolegami dentystami z Polski,uswiadomiłem sobie ze w UK życie jednak jest o wiele łatwiejsze
tak jak pisze Monika,w Polsce przeszkadza buractwo w codziennym życiu a w pracy walka o pacjentów
jest bardzo dobrze a jak obalą laborzystów w nastepnych wyborach będzie jeszcze lepiej
Kris - Sro Mar 17, 2010 8:58 pm Temat postu: Uk Ty miales kryzys. Ja miewam takie co pare dni. Wtedy moglbym wracac piechota lub jechac na osle. Po jakims czasie mi przechodzi i do.... nastepnego razu. Cale szczesci , ze nasz dom w Polsce jest tylko trzydziesci pare km od Okecia a tu godzine jazdy od Luton.
k44 - Sro Mar 17, 2010 10:56 pm
domyslam Kris sie ze dom pod warszawą kochasz jeszcze bardziej bo teraz jeździsz tam tylko na wakacje i nie kojarzy Ci sie z robotą
ja w polsce jestem co miesiąc na tydzien plus duzo dodadkowych wakacji stąd moje łączne 17 tyg urlopu w roku,
złudne jest to że polska wydaje mi sie teraz jeszcze piękniejsza bo jade tam z kartą Barclaysa a nie PKO,do tego bimbam se nic nie robiąc
tylko jak przejezdzam koło gabinetu gdzie kiedys pracowalem to przechodzą mnie ciarki jak Żyda podczas wycieczki po Brzezince.Wtedy w jednej sekundzie wracam do rzeczywistości i bez oporów wracam do UK,szczerze powiedziawszy fajnego miejsca
moim najuciążliwszym problemem psychologicznym jest to że nie mam w UK ulokowanych wspomnień z przeszłości,to jest myśle główny powód mojej tęsknoty za PL
dlatego wierze że za kilka lat zbuduje jakieś wspomnienia i tutaj,juz powoli zaczynam to odczuwać
kasiajna - Czw Mar 18, 2010 2:34 pm
Trzeba przyznac, ze ogromnym plusem pracy w Anglii jest grafik od 9.00-5.00 i te dlugie tygodni wakacji...
Kurcze, chyba nigdzie na swecie tak nie ma.
oliwia388 - Czw Mar 18, 2010 9:19 pm
Nie tylko na swiecie ale i w UK bywa roznie. Z moich obserwacji wynika ze na duza ilosc wakaji nie kazdy dentysta moze sobie pozwolic. Ci ktorzy pracuja w praktykach z pacjentami z duzymi potrzebami leczniczymi musza sie niezle natrudzic aby wyrobic swoj kontrakt.Czesto tez kosztem wakacji.
jarek - Czw Mar 18, 2010 9:23 pm
Oliwia,potrzebujesz indywidualnej porady zawodowej
Ale to przy najblizszym osobistym spotkaniu.
k44 - Czw Mar 18, 2010 9:55 pm
oliwia
no to niedobrze,to że ktoś ma popsute zęby nie może wpływać na twoje urlopy,niewolnikiem nie jesteś
zapraszam więc do firmy w której ja pracuje,tutaj szef mówi "pracujesz ile chcesz a o urlopach decydujesz ty a mnie tylko informujesz"
i tak jest w istocie,sam bukuje sobie urlopy kiedy chce i na jak długo chce i nie ważne czy kontrakt wyrobiony czy nie bo nie mam obowiązku go wyrabiać,to nie jest warunkiem kontraktu,pracuje na acord wiec mam tyle kasy ile popracowalem,nie ma tej durnej organizacji co w IDH
stąd moje 17 tygodni urlopu w roku,w ostatnią sobote wróciłem z Francji z nart a pojutrze jade do Egiptu bo tam jest 30 stopni - jak wróce z Egiptu to na drugi dzień śmigam do polski na tydz,żyć nie umierać
znam takich co pracuja 2 tyg a na 2 tyg w świat albo do polski,ale są też tacy którzy tyrają 7dni w tyg i przez ostatnie 2 lata mieli tylko 1 tydz urlopu
w tej firmie dentysta sam układa sobie własny schedule,szef tego nie dotyka
pozdrawiam
Kris - Pią Mar 19, 2010 12:22 am Temat postu: urlopy Szczerze Ci tego Egiptu zazdroszcze. Nart to nie ,chyba , ze wodnych. A tak na powaznie , nie wszedzie sie tak da. Jako provider jestem odpowiedzialny za wiele , roznych rzeczy. Takze za pracownikow. Ja musze odpowiednia kwote zarobic, bo mam wydatki i pare osob na utrzymaniu. Jak nie wyrobie targetu to musze forse oddac i wiecej jej juz nie zobacze. O dluzszym urlopie niz 3 tyg. moge tylko pomarzyc. Ponadto wasz PCT jest w czolowce rankingu jesli chodzi o komunikacje i ``przyjaznosc `` dla dentystow (zobacz przedostatnie wydanie ``Dentistry``) a nasz jest prawie na koncu. Dlugo by mozna opowiadac. To nie dlatego , ze sie skaze, tylko nie wszedzie jest tak slodko.
k44 - Pią Mar 19, 2010 12:42 am
prawda
pracuje w sheffield a tu PCT jest jak do rany przyłóż,ponadto z powodów które wymieniłeś nie chciałbym byc providerem
zaznaczam jednak ze w innych PCT w obrebie firmy inni koledzy dentysci równiez nie narzekaja a sprawa urlopów dziala jednakowo w calej firmie,jak ktos duzo pracuje to szef sie cieszy a PCT nie mniej,jedyna groźba to zbyt wczesne wyczerpanie puli UDA
a jak ktos pracuje malo to szef zatrudnia badz wysyla do danego gabinetu (zawsze sa chetni) nastepnego dentyste i sprawa zalatwiona
slav - Pią Mar 19, 2010 10:37 am
K44
Lubisz Annę Jantar ???? W sumie nie musisz ))))))))))
Ale niedawno minęła jej rocznica i tak mi się to skojarzyło z jej piosenką którą pewnie znasz. "Nic nie może wiecznie trwać " i tak to właśnie kolego jest. Przerabiałem to już kilkakrotnie więc trzeba być "gotowym " na zmiany
Pozdro kumplu
k44 - Pią Mar 19, 2010 1:48 pm
jasne ze lubie!
i wiem rowniez ze niedawno byla rocznica jej smierci,nawet wiem co bylo przczyna jej smierci - wada konstrukcyjna samolotu Il 62 innymi slowy Ruscy ja zabili.
przyznaje racje ze trzeba byc przygotowanym na zmiany ale wiecznie sie miotac z pytaniem "gdzie jest moje stale miejsce?" moze w koncu zmeczyc albo doprowadzic cie do grobu (wg formacji Big Cyc do cmentarza)
tak wiec ja zostaje i nie rozdrabniam rzeczy na drobne,jak nagle cos wyskoczy to wtedy to zrobie ale przynajmniej przez ten czas nie bede sie zamartwial
P.S. Oj chyba trzeba ciebie odwiedzic...
igorowski - Pon Mar 22, 2010 8:11 am
| k44 napisał/a: | - wada konstrukcyjna samolotu Il 62 innymi slowy Ruscy ja zabili.
|
a ponoc nie do konca , polacy nie bez winy , bo nie serwisowali samolotu w radzieckich zakladach i oszczednosci na paliwie robili jakies
Pablo - Wto Mar 23, 2010 4:27 pm
k44,
Widze ze teraz jest opcja 'Go west'
Ok. Chciałem tylko powiedziec ze w RP tez jest mozliwe życ w miare normalnie. W moim przypadku wyglada to np tak ze jest kontrakt z NFZ na ok 17k PLN/mies czyli jakies 30h pracy tyg, plus jesli chcesz wiecej zarobic mozesz siedziec wieczorami (ci co pracuja lubia przychodzic po 18).
Wakacje mam kiedy chce ale nie jezdze zbyt duzo bo mi sie nie chce. Na BDS 2010 do Excela mam nadzieje sie udac:)
Jak przejezdzam obok mojego gabinetu nie boje sie jak ZYd w Oswiecimiu, raczej czasami czuje sie jak ten koles od wiatraków co probował z nimi wlaczyc. Jest w Polsce wiele patologii ale z tego co widze nie tylko u nas. Moze tak po prostu ma byc?
Kris - Wto Mar 23, 2010 7:48 pm Temat postu: go Od dyskusji wracac czy nie , nie uciekniemy. Ja wracam na pewno. Pytanie tylko-kiedy? Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. W lutym lecialem do ojczyzny i siedzialem wsrod Anglikow. Jeden z nich, ksiegowy z sasiedniego miasta zapytany o Polske , powiedzial , ze po pierwszym pobycie rzucaja sie na oczy 2 sprawy: zarcie w knajpach duzo lepsze a dziewuchy na ulicach ladniejsze.
Pablo - Wto Mar 23, 2010 8:48 pm
Kris, ta ryba w Novotelu nie ma porówania ze schabowym z kapusta ale nie mozna powiedzieć że była zła
Dziewczyny, hmm, uroda jest ważna, ale kobieta jest o wiele bardziej złozonym urządzeniem. Nie da sie tak w dwóch słowach powiedzieć.
UK czy Poland, pewnie najwięcej zalezy od konkretnej sytuacji.
Kris - Wto Mar 23, 2010 10:01 pm Temat postu: wra... Oczywiscie, ze zalezy od indywidualnej sytuacji. Facet lecial do Polski drugi raz w zyciu. Byl tylko kilka dni w Wawie, a to byly jego najbardziej oczywiste spostrzezenia. Powiedzial , ze knajp nie wybieral tylko wchodzil do pierwszej z brzegu jak byl glodny i ani razu sie nie nacial. Moze mial szczescie....
Pablo - Sro Mar 24, 2010 1:09 pm
Czy Polska kultura jest uboga? Nie wiem czy chodzi o "kulturę dnia codziennego" czy o "Kulturę".
Ta pierwsza jest taka sobie często, szczególnie w instytucjach pokomunistycznych np szpitale, szkoły i urzędy.
Ta druga stoi chyba o wiele wyżej. Mieliśmy w historii Chopina, Witkacego, Schulza, Kieslowskiego, jeszcze mamy Preisnera, Zimermana itd
Kultura brytyjska jest bardzo sławna ale takiej muzyki jak Chopin czy Preisner albo filmu Kieslowskiego made in UK nie widziałem.
jarek - Sro Mar 24, 2010 1:32 pm
| hania7g napisał/a: | | (...)kraju o tak ubogiej kulturze i historii(...) |
Haniu, z calym naleznym Ci szacunkiem-jesli naprawde uwazasz,ze kultura i historia naszej Ojczyzny jest uboga to oznacza to,ze jej poprostu nie znasz.
Moze podaj jakies konkretne dziedziny kultury,ktore wg Ciebie nie sa reprezentowane przez naszych rodzimych artystow?I ktora czesc naszej historii jest uboga?
Pablo - Sro Mar 24, 2010 2:52 pm
Muzea angielskie, te co ja widziałem, to w duzej mierze pozostałośc po licznych koloniach nie do końca to co tam jest, jest made in UK.
Architektura, nie znam sie na tym, ale wiem że ładne budowle kosztuja a Polska przez ostatnie 200 lat była raczej poligonem wojennym niz miejscem realizacji dużych projektów artystycznych.
Rzeżba, tu zupełnie leżę
Muzyka, podałem polskie przykłady. I choc kocham muzyke brytyjska to raczej jest to popular music. Ale moge sie mylic, znawca nie jestem.
http://www.youtube.com/watch?v=Q7EMSEnMnKg
pokaż haniu cos podobnego made in UK (francuska aktorka nie nadaje się do tego moim zdaniem)
Pablo - Sro Mar 24, 2010 5:46 pm
No tak, rura anglików jest zdecydowanie dłuższa. Ale nasza jest szersza i ładniejsza:)
Haniu ja nie odbieram Anglikom pracowitości i dobrego robienia business, giełda w Londynie jest centrum finansowym Europy.
Z tymze jak oni kopali sobie rurę to mieli pod soba pół swiata a my bylismy niszczeni przez sąsiadów, 60 lat temu musieliśmy sobie wybudowac Warszawę od nowa. Ciekawa jak wyglądałaby angieslska rura jakby im zrówanali Londyn z ziemią podczas II wś.
Anglicy to mądry naród, ja lubie ich do pewnego stopnia, chociaż ich poczucie wyższości jest czasami niepoważne. W samej kulturze to bardziej jednak cenię sobie kontynet.
Monika - Sro Mar 24, 2010 7:00 pm
I szczerze mowiac tych "chaszcz i kniej" mi w UK brakowalo bo lubie po nich spacerowac.
W zeszlym tygodniu bylam na Dental Show w Birmingham, uronilam nostalgiczna lezke (no moze dwie), poszlam do Tesco po scones'y i clotted cream i wrocilam do kniei. I wiosna idzie i slonce swieci. I jest OK. Kazdemu z Was zycze zeby znalazl swoje miejsce w zyciu, niewazne czy to UK, czy polskie knieje czy pustynia w Australii
Pablo - Sro Mar 24, 2010 7:04 pm
Oj Haniu twoje argumenty są niepoważne.
Równie dobrze można powiedzieć że gdy Grecy kładli podwaliny pod rozwój współczesnej cywilizacji mieszkańcy Wysp ganiali z siusiakami na wierzchu i nie myli zębów. I co w związku z tym? Mamy uważac Greków za bogów?
Brytyczyjcy potrafiili wykorzystać sój potencjał w żegludze, mieli zmysł do robienia interesów i był czas gdy Brytania to była potęga. Teraz to średni kraj moim zdaniem.
Pablo - Czw Mar 25, 2010 1:35 pm
Hania ty wiesz co mówisz w ogóle? To miał byc żart?
jarek - Czw Mar 25, 2010 2:55 pm
| hania7g napisał/a: | | Po pierwsze nie uwazam dorobku sztuki greckiej za tak bogaty jak Angoli ,a po drugie moze przejdziemy do powaznych wg Ciebie ARGUMENTOW -a mianowicie licytacji jak w przedszkolu -kto wiecej zarabia? |
Ja tez myslalem,ze to zart.Potem jednak nie moglem sie doszukac zadnego usmieszku na koncu sentencji wiec postanowilem wogole tego nie komentowac....
Jednak po Twojej kolejnej wypowiedzi musze Cie poprosic Haniu o wytlumaczenie-co mialas na mysli piszac-kto wiecej zarabia?
kasiajna - Czw Mar 25, 2010 5:20 pm
Wow, nie myslalam, ze do tego dojdzie, ale jesli chodzi o porownywanie kultury i cywilizacji UK i Polski, to musze przyznac racje Pablowi.
No i co z tego, ze UK bogatsza, maja osiagniecia i sa bardziej cywilizowani.
I nie nalezy zapominac jakie wydarzenia w historii o tym decydowaly. Tu zgadzam sie calkowicie z Pablem. I tak jestesmy niezli, ze przez lata zawirowan dziejowych mamy osiagniecia jakie mamy. Anglicy podbili pol swiata to i sie rozwijali. Ale to tez umiejetnosc, trzeba im przyznac. A na koniec nas Ruskim sprzedali. Wiec co tu porownywac. Porownywanie gruszki do jablka...
Nasza kultura jest nasza i stad nostalgia, Haniu.
Pablo - Pią Mar 26, 2010 9:09 pm
Haniu dałem konkretny przykład muzyki Preisnera. Facet pochodzi ze wsi Bobowa pod Saczem gdzie pod ziemią nie ma żadnej rury w której jeżdzi kolejka a śmiem twierdzić że poziomem intelektualnym wyprzedza 99,99% mieszkańców Wyspy, nawet tych co w rurze jeżdza na codzień.
Chcę powiedzieć że pieniądze to nie wszystko.
Czekam na link do angielskiej muzyki na wysokim poziomie, chętnie posłucham.
jarek - Pią Mar 26, 2010 10:22 pm
Pablo,muzyka filmowa to tylko jeden z gatunkow (szczerze przyznam,ze bardzo cenie np.Nymana i Cosme)
Angielska muzyka na wysokim poziomie powiadasz;)
Prosze bardzo:
Led Zeppelin
The Beatles
The Rolling Stones
Sex Pistols
Oasis
Black Sabbath
Pink Floyd
Cream
Iron Maiden
Radiohead
To tylko kilka najbardziej wplywowych kapel.Oczywiscie to wszystko rock.Ale za to jaki!;)
I wszystkie je znasz;)
Pablo - Sob Mar 27, 2010 3:01 pm
jarek, nie chce powiedziec ze nie lubie muzyki rozrywkowej bo słucham jej prawie codziennie ale to tylko "dobra oranżada" a nie "szampan".
Pewien krytyk ameykański napisał ksiązke nt 'muzyki klasycznej' pod tytułem "Everything else is noise", ja bym tak nie powiedział, raczej "everything else could be catching tune" czyli coś pod ucho żeby było fajnie. I ok. Słuchanie non stop muzyki "wysokiej" nie jest dla mnie i w sumie najczesciej słucham muzyki rozrywkowej ale to inna liga.
Czekam na coś "wysokiego" made in UK. Jeśli nie znajdziecie w muzyce to moga byc obrazy
Lubie dobre malarstwo:)
Pablo - Sob Mar 27, 2010 3:37 pm
Jaka dawna? 20 lat temu to dawno?
Mozart był geniuszem, prawda, ale jego muzyka nie ma "serca i smutku" jak u Chopina. Mozart bawi się muzyką.
Gdybym szukał konkurentów w muzyce to szedłbym na Wschód np Szostakowicz, albo południe np Verdi.
Wyspa jakoś kojarzy mi się z muzyką 'stadionowo-estradowa'
Pablo - Nie Mar 28, 2010 8:34 am
Bardzo chętnie posłuchałbym dobrej opery angielskiej (nie włoskiej wykonanej w Anglii). Czekam.
Coś np podobnego do Va pensiero z Nabucco
http://www.youtube.com/watch?v=6bt9RTMDvX4
stonoga - Nie Mar 28, 2010 1:14 pm Temat postu: kultura poska vs. English culture Kochani, powiem jedno - dobrze, że patriotyzm na obczyźnie nie ginie i łza się w oku kręci na wspomnienie wszystkiego co "dobre bo polskie". Polska ma bogatą historię, kulturę i tradycję - nie wolno nam o tym zapominać i mamy prawo być dumni z tego skąd pochodzimy. Ale błagam, nie reprezentujmy sobą patriotyzmu w stylu amerykańskim (czyli wszystko co nasze jest najlepsze, a cała reszta to jedno wielkie g...). Inne kraje i narody też mają bogatą historię, kulturę i tradycję, czasem nawet bogatszą niż nasza (a często i fascynująco odmienną), bo los na przestrzeni wieków bardziej im sprzyjał niż Słowianom nad Wisłą. Inną kwestią jest fakt, że przeciętny obywatel w ogóle tej historii i kultury nie zna. Ja sama czasem wstydzę się jak nikła jest moja wiedza w tej kwestii I pewno wielu z was ledwo "liznęło" europejskiego dziedzictwa kultury.
Dlatego dyskusję w stylu "która kultura jest bardziej wartościowa - polska czy angielska?" uważam za jałową. Nie ma tu prawidłowej odpowiedzi. Każdy z nas powinien czerpać z bogatego europejskiego dziedzictwa (a jak ma chęć to i z innych kręgów kulturowych) i znaleźć w nim coś dla siebie. Mieszkając "na obcej ziemi" możemy zwłaszcza z tych dwóch kultur (GB/PL) czerpać to co najlepsze.
Czy to chodzi o popkulturę, czy jak mówią niektórzy, kulturę przez "duże KU"
Wszystko generalnie jest lepsze od dominującego obecnie braku kultury na codzień...
a teraz dedykacja specjalna dla naszego kolegi Pabla, który jak wiemy jest miłośnikiem "szampana": Anglicy nie są dzikusami i w muzyce poważnej osiągneli wiele, czasem tylko nie mieli niestety tak dobrego PR jak inne narody...
Zapewne słyszałeś o takich kompozytorach jak Handel (który choć urodził się Niemcem, wyemigrował na Wyspy w wieku bodajże 25 lat i został naturalizowanym obywatelem angielskim - ten gościu to niezłe opery pisał, w końcu we Włoszech się też kształcił ), Purcell, Britten, Elgar, Holst, Delius, Byrd, Tallis, Vaughan Williams...
A tu coś jeszcze do poczytania, dla zainteresowanych...
http://en.wikipedia.org/w...sical_composers
http://en.wikipedia.org/w..._United_Kingdom
http://www.classical-composers.org/group/30
I żeby nie było, że dyskryminacja...
http://en.wikipedia.org/w...olish_composers
http://www.classical-composers.org/group/56
pozdrawiam wiosennie!
Stonoga
P.S. ufff, poniosło mnie trochę, ale jak już się wsiądzie na swojego konika...
Na usprawiedliwienie kaznodziejskich zapędów dodam, że wirus mi usiadł na zatokach (więc mam troszkę zaburzoną ostrość spojrzenia ) i jeszcze ta zmiana czasu...
Pablo - Nie Mar 28, 2010 9:05 pm
Jeszcze nie amen:)
Nigdzie nie napisalem ze polska kultura to szczyt ludzkiej cywilizacji. Nasza kolezanka hania za to twierdzi ze Anglicy osiagneli ten poziom, jest tylko problem z podaniem jakis przykladow angielskiej kultury wysokiej, na razie ich nie zobaczylem.
Z tej grupki angielskich kompozytorow najwiekszy jest Niemiec. To troche jak dzis w pilce noznej, gdzie w angielskich klubach Anglika nie uswiadczysz...
Ja lubie Anglikow za wiele rzeczy, ale badzmy obiektywni. W kulturze 'wysokiej' ich osiagniecia nie zachwycaja. Francja, Italia, Niemcy, Hiszpania to jednak "inna inszosc" moim zdaniem.
Kolejny przyklad "poziomu" ktorego w Anglii nie slyszalem (a chetnie bym poznal)
http://www.youtube.com/watch?v=ikBD3DcSGFM
igorowski - Nie Mar 28, 2010 10:41 pm
| jarek napisał/a: |
Angielska muzyka na wysokim poziomie powiadasz;)
Prosze bardzo:
Led Zeppelin
The Beatles
The Rolling Stones
Sex Pistols
Oasis
Black Sabbath
Pink Floyd
Cream
Iron Maiden
Radiohead
To tylko kilka najbardziej wplywowych kapel.Oczywiscie to wszystko rock.Ale za to jaki!;)
I wszystkie je znasz;) |
brakuje wg. mnie deep purple ,
http://www.youtube.com/watch?v=G6x8GGXrCFQ
Petera Framptona
http://www.youtube.com/watch?v=y7rFYbMhcG8
i gdzie Queen????????????
http://www.youtube.com/watch?v=RZwy0ckdh98
mistrzostwo
k44 - Pon Mar 29, 2010 12:02 pm
dewagacje na temat która historia czy kultura lepsza od której uważam za nonsens
a że muzyka wchodzi w skład i historii i kultury również sie to tyczy muzyki,dodam tylko tyle że wkład anglików do np światowej muzyki pop jest jasny ale to nie znaczy że np w Serbii nikt nie tworzy muzyki (niezależnie jak dobrej),my tylko tej muzyki nie znamy,to tak samo jak z muzyką naszą polską,nie można mówić że np Kazik Staszewski jest gorszym artystą niż np Roger Waters
do Pabla
nie możesz pisać że w angielskiej lidze anglika nie uświadczysz bo to nieprawda,chyba troche Chelsea albo Man U zasłoniły Ci umysł
i pamiętaj- football to nie tylko piłkarze...
a co do zarobków to temat jest dawno omówiony,jak sam widzisz 17tys PLN świadczy jak polska skala zarobków jest daleko za angielską
Pablo - Pon Mar 29, 2010 7:03 pm
Przykłady muzyczne które podajecie to muzyka rozrywkowa. Ja nie uważam jej za "złą", byłem na koncercie Rolling Stones w Pradze i bawiłem się bardzo fajnie, tym bardziej że pani Lisa ma takie nogi jakie lubię:)
Ale jeśli mówimy o muzyce "ambitnej" to niestety brakuje mi Anglików. Znam wielkie dzieła włoskie, rosyjskie, niemiecki itd ale nie angielskie.
Tym bardziej jesli hania twierdzi że np osiągnięcia kultury angielskiej przewyżaszją grecką co moim zdaniem było chyba "prowokacją".
k44, ja nikomu w kieszeń nie zaglądam. Bracia Koralowie lepią lody pod Sączem i zarabiają tyle co połowa dentystów w UK (a może wszyscy razem wzięci) i co z tym zrobić zrobić? Nic tylko się powiesić...
Ponieważ w muzyce nam nie wyszło to spróbujemy coś w obrazkach.
Nie jestem znawcą malarstwa ale lubie dobre prace, np Rembrandt, Velasquez, Tycjan.
I znowu brakuje mi trochę wielkich Anglików.
Rembrandt
Tycjan
Velasquez
slav - Pon Mar 29, 2010 7:25 pm
Pablo
A widziałes foty malowane mopem gościa zwanego Zdzichu Ponury Żniwiarz ze Starej Kiszewy ????????
Uszami się wylewa ta Wasza dyskusja na temat kultury i sztuki szeroko pojętej i jeden przez drugiego usilnie chce pokazać jak to się na tym czy na tamtym zna.
Już od dziś wiem że połowa z was w lot rozpoznaje oryginał od repro a weekendy spędza albo na operetce albo na balecie gdzie faceci biegają z rajtuzach ze sciśniętymi klejnotami.
Pozdro
Muszę lecieć bo Moda na sukces się rozpoczyna ( to jest sztuka a nie jakieś wygibasy jak np obraz gościa z kombinerkami nad truposzem )
Kris - Pon Mar 29, 2010 8:28 pm Temat postu: kultura Pablo ambitny jest. Tym razem czesciowo sie z nim zgadzam. Znawca nie jestem ale w mojej najblizszej rodzinie jest 3 artystow plastykow(2 po ASP). W moim pojeciu wklad Anglikow w historie swiatowego malarstwa jest ZADEN. Znam tylko jedno nazwisko-John Constable . Z innych krajow wygrzebalbym z pamieci dluzsze listy .
Co do muzyki , to my Polacy jesli chodzi o muzyke symfoniczna , dawna nie mamy sie czego wstydzic. Jesli zas o wspolczesna umiejetnosc grania i spiewania , to drugiego takiego gluchego narodu jak my , nie znam. Mlodziez dzis nie potrafi nawet zaspiewac ``Sto Lat``.... . A Anglicy owszem potrafia. Wiem , bo mamy w domu na skladzie 5 gitar, bas , perkusje , ze o wzmacniaczach nie wspomne. Tu , w UK ludzie sie grac ucza masowo. W Kettering (45 000) mieszkancow sa 3 sklepy muzyczne i zaden nie splajtowal. W Otwocku , gdzie mieszkamy tez po trochu , nie ma zadnego. Po glupia strune do gitary tzreba jechac do Wawy.
Slawek--Zdzicha nie znam, ale w Starej Kiszewie kiedys bylem, z kumplami ze studiow dlatego niewiele pamietam
Pablo - Pon Mar 29, 2010 9:13 pm
slav, posłuchaj dobrze Va Pensiero (te co wkleiłem tutaj) nie jest to śpiew falsetem tylko piękna pieśn wolnościowa Włochów którzy byli pod zaborami austriaków jak my. To jest piękna muzyka.
slav - Pon Mar 29, 2010 9:28 pm
wiesz co Pablo ...
Tak się jakoś złożyło że Włochów akurat nie lubię . Generalnie podoba mi się Polska i to bardzo a problem polega na tym że Polacy są sobie sami wrogami i dlatego jest jak jest
anna501 - Pon Mar 29, 2010 9:49 pm Temat postu: kultura Kris, doceniam twoją wiedzę o sztuce i muzyce (domyślam się, że to wpływ żony) ale ja w tym przypadku muszę napisać, że bardzo podobał mi się zabawny tekst Sławka.
W końcu nie dla sztuki tu przyjechaliśmy, przynajmniej nie większość z nas.
Nie lubię uogólniać ale zdecydowanie wolę Polaków od Anglików i kultura ze sztuką nie mają tu nic wspólnego. Anglicy to potomkowie piratów i kolonialistów, mają skłonność do wykorzystywania innych ludzi, dlatego muszą tworzyć niezliczone ilości przepisów, w których potem sami się gubią, że o nas nie wspomnę. Dla równowagi dodam, że wielu z nich lubię, potrafią być sympatyczni, ale…
Nasza praktyka została właśnie kupiona przez IDH. W związku ze zmianami ludziom rozwiązały się języki, dowiedziałam się, że koledzy z praktyki (nie Polacy) mieli (w jednym przypadku znacznie) wyższą wartość UDA niż ja. Pośrednik, który nadzoruje proces przejmowania praktyki, powiedział mi, że nie powinniśmy dzielić się takimi i innymi informacjami, bo to jest wszystko poufne. Ja mu na to powiedziałam, że my w Polsce uważamy, że jeżeli coś nadaje się do ukrycia (czyt. poufne), to znaczy, że nie jest to do końca uczciwe.
Marketing narodził się podobno w Ameryce, ale ja jestem przekonana, że idea „prawdy przekazanej inaczej” musiała się narodzić w głowie Anglika. To urodzeni krętacze. I to ich poczucie wyższości nad innymi narodami. To, że są społeczeństwem kastowym również wynika z tego, że jedni z nich muszą być ważniejsi od innych. Jest to cecha ludzka, ale u nich przerysowana.
Pablo - Wto Mar 30, 2010 10:25 am
Anglicy to potomkowie dzikich plemion zajmujących się napadaniem na innych. Potrafią dobrze pływać i dobrze walic po buzi. Stąd w swoim czasie zdobyli bardzo dużo i stąd stać ich było na wykopanie dużej rury, wybudowanie muzeów w których pokazują dzieła sztuki z "kolonii".
Najbardziej bawią mnie te angielskie "okrągłe słówka" typu kolonia, pirat, aborcja, call girl itd Ale to osobny temat.
Chciałem tylko powiedzieć że w dziejach prawdziwej kultury Wyspa jakoś niewiele ma do zaoferowania.
slav - Wto Mar 30, 2010 12:57 pm
A bo tak teraz będziecie dowodzić skąd się wywodzą Anglicy ????????
No chyba jednak nie od małp bo chyba ich na wyspie nie było )))))))))))))))))))))))))))
Ja bym sugerował jakieś bezkręgowce w dodatku bardzo obślizgłe.
Monika - Wto Mar 30, 2010 5:20 pm
A propos stomatologii geriatrycznej - pamietam pacjenta, milego dziadka w wieku lat 76, ktoremu szef praktyki w ktorej wtedy pracowalam zalozyl aparat staly bo dziadzius uparl sie ze zeby chce sobie wyprostowac.
Pablo - Wto Mar 30, 2010 6:58 pm
hania, Polacy mają swoje wady, po drugie przez ostatnie 200 lat byli mocno kopani po pupie z każdej strony i stąd nasza rura jest taka sobie a ludzie się boją. Ci co się boją z reguły są mało tolerancyjni i agresywni.
Też lubię angielska uprzejmość, taką zwykła, codzienną, która ułatwia życie.
Mówiąc jednak o kulturze i dorobku poszczególnych nacji Anglicy wypadają blado moim zdaniem. Tylko tyle. Co nie znaczy że nie mieli swoich osiągnięć. Mała Holandia bije ich na głowę, przynajmniej tak mi się wydaje.
Pablo - Wto Mar 30, 2010 8:26 pm
Z tym 'brakiem akceptacji' to nie jest chyba takie proste.
Po pierwsze to ze Anglik nie robi miny nie znaczy ze wszystko akceptuje. Moze udawać a 'swoje wie'.
Po drugie, coraz czesciej słyszy sie ze w Polsce ludzie wyprawiaja takie rzeczy od których włosy sie jeza na głowie, sąsiedzi z reguły wszystko "akceptuja" i nic nie wiedzą...
Moim zdaniem ludzie wszedzie sa podobni, ale historia i warunki w danym momencie są inne. A to dużo zmienia.
k44 - Wto Mar 30, 2010 8:40 pm
>>Wakacje mam kiedy chce ale nie jezdze zbyt duzo bo mi sie nie chce. Na BDS 2010 do Excela mam nadzieje sie udac:) <<
pablo (bo to twoje słowa powyżej)
nie ze mną te numery,nie pisz mi że w polskich warunkach wakacje masz kiedy chcesz,teoretycznie może tak ale ja staram sie być człowiekiem praktycznym zwłaszcza jeśli chodzi o wakacje
założe sie że jak se tak wyjedziesz na wakacje kiedy chcesz raz czy drugi to se później to pustego gainetu wrócisz i umrzesz z głodu,
polski pacjent nie lubi (a nawet nienawidzi):
- całować klamki gabinetu nawet jak nie jest w bólu
- słyszeć podczas umawiania następnej wizyty że następny termin jest dopiero pojutrze
- słyszeć że dentysta pojechał se na wakacje (za granice nie daj boże)
ma sekstyliony gabinetów dookoła więc jak se wrócisz z wakacji to se możesz szukać roboty jako kasjer w Makro
więc nie mów mi że możesz sobie wziąć wakacje kiedy chcesz,chyba że jednorazowo
w polsce dentysta żebra o pacjenta,w anglii pacjent o dentyste i uwierz mi,daje to taki komfort pracy jakiego sobie nie wyobrażasz
k44 - Wto Mar 30, 2010 9:52 pm
kalinadentist
nie martw sie,za jakiś czas przy odpowiedniej samodyscyplinie będziesz kosiła więcej
jak jestem na wakacjach to nie zarabiam
Pablo - Sro Mar 31, 2010 5:36 pm
Nie z Holandia to nie zart. Niderlandy spłodziły Rembrandta i Breughelow i mi to wystarczy.
k44, te 17k PLN to comiesieczny przelew na konto z NFZ a na darmowe obiady zawsze znajdziesz chetnych, nawet jak wrocisz z wakacji na Teneryfie.
Jesli ktos chce zarobic wiecej musi siedziec w gabinecie wieczorami, wtedy ma czas 'lud pracujący' i ci rzeczywiscie lubia stroic fochy. Na szczescie nie muszę sie tym przejmowac zbytnio.
Pablo - Sro Mar 31, 2010 5:58 pm
Niektore kobiety twierdza ze wysoki...sam nie wiem jak to w koncu jest:)
Rembrandt malował ładne obrazy a Shakespear z tego co pamietam miewal dziwne dylematy egzystencjonalne, których niestety nie zrozumiałem (moze dlatego ze mezczyzna to wzrokowiec?). Zostaje przy Holandii:)
k44 - Sro Mar 31, 2010 6:02 pm
pablo
tutaj NHS przelewa Ci 100tys PLN miesięcznie i to miałem na myśli
a "lud pracujący" zwalnia sie z pracy jak chce mieć wizyte u dentysty,pamiętaj,tutaj pacjenci są dla dentysty a nie dentysta dla pacjentów
a na Teneryfe jeżdżą bezrobotni
Pablo - Sro Mar 31, 2010 9:31 pm
Cieszę się k44. Tylko dlaczego przy 100k PLN miesięcznie jest taka kicha w NHS? Ile musielby przelewać dentyście żeby było normalnie? Milion PLN na miesiąc?
Mam znajomą nauczycielkę w Londynie, pracuje legalnie w londyńskiej szkole średniej od jakis 7 lat, nie stać ja praktycznie na nic, k44 uspokój się.
Kris - Sro Mar 31, 2010 10:38 pm Temat postu: nhs Statystyczny "Assocciate" w UK zarabia w NHS cos ok 84-85 k rocznie brutto.
slav - Sro Mar 31, 2010 11:05 pm
K44
widzisz Pablo Ci mówi USPOKÓJ SIĘ więc posłuchaj naszego forumowego Prof Wilczura w KOŃCU.
pzdr
slav
k44 - Sro Mar 31, 2010 11:23 pm
pablo
poczytaj zamierzchłe posty,tam temat został dość mocno przemielony
1.jeśli mówimy o prowadzeniu biznesu stomatologicznego przez siebie samych to tak jak tobie NFZ przelewa na konto jakąś tam sume to tutaj właścicielowi gabinetu również jest przelewana jakaś tam suma,w PL 4tys quidów w UK 20tys
2.jeśli jesteś pracownikiem u kogoś masz średnio 85000 pound rocznie (tak jak napisał Kris),choć ja kiedys czytałem o 100tys jako średniej wg danych z roku podatkowego 1st April 2007 do 31st March 2008 dla performerów (zatrudnionych)
w polsce coś na kształt 20000 pound rocznie
3.ceny wycieczek na teneryfe zaczynają sie od 400 pound za tydz ,znam polaków którzy miesięcznie na samych papierosach tyle zarabiają a moi bezrobotni pacjenci jeżdżą nowymi z salonu VW Passatami ,nie jest to regułą rzecz jasna ale jak sie postarasz to na wycieczke czy przęciętne auto (jak np Passat) spokojnie możesz sobie pozwolić nawet nie pracując
jeśli twoja znajoma odnosi takie a nie inne sukcesy to sama sobie winna
i na koniec - skąd ta ocena kondycji NHS?zabrzmiało to jak byś był w komisji która zjechała już całe UK i odwiedziła wszystkie placówki NHS i właśnie ogłosiła werdykt
już w starych postach ktoś próbował (widać nie udało mu sie) wytłumaczyć ci że NHS ma sie dobrze i np nowy system UDA jest dobry zarówno dla pacjenta (patrz:korony,mosty na NHS) jak i dentysty (patrz: jego zarobki)
więc o czym ty człowieku do mnie rozmawiasz,ha?
Pablo - Czw Kwi 01, 2010 8:48 am
O NHS juz było i nie ma sensu do tego wracać. To co sie tam dzieje nie jest do utrzymania na dłuższą metę chyba.
Moja znajoma pracuje jak kazdy nauczyciel, wstaje rano i idzie do szkoły uczyć. Nie wiem czemu ma byc winna. Wiem natomiast że po zapłaceniu wszystkich rachunków zostaje jej pare funtów. Nie wiem, moze powinna iśc na bezrobocie i grzać pupę na Teneryfie zamiast uczyć dzieci? Spróbuję z nią pogadać przy najbliższej okazji i powiem co ona na to. Na razie.
I jeszcze odpowiedz dla koleżanki która pytałą się o koszta.
Myślę że z tych 17k PLN powinno zostać 10k PLN miesiecznie, choc to wszystko zależy.
A to że UK jest bogatsza od Polski to wiemy i zarobki powinny być tam minimum 3x wyższe (PKB mają ~3x wyższy).
Monika - Czw Kwi 01, 2010 10:06 am
| Pablo napisał/a: | | O NHS juz było i nie ma sensu do tego wracać. To co sie tam dzieje nie jest do utrzymania na dłuższą metę chyba. |
Wow! Skad ktos kto nigdy w zyciu nie przepracowal jednego dnia dla NHS w Anglii (takie przynajmniej odnosze wrazenie czytajac posty Pabla, jesli sie myle , to przepraszam) ma taka wiedze na temat funkcjonowania tego systemu?
slav - Czw Kwi 01, 2010 2:24 pm
Nooooooooooo boooooooooooooooo Prof doc Hab nadzwyczajny WILCZUR vel PABLO WIE WSZYSTKO ( nawet to czego jeszcze nie wie ) więc nie dyskutuj tylko zrozum co pisze i podziękuj za cenne rady bo przecież jest taki rozrywany ))))))))))))))))))
Pablo - Czw Kwi 01, 2010 6:23 pm
Niedawno wkleiłem list pani higienistki, tak dla przykładu, takich opinii o NHS w BDJ jest dużo.
Poza tym sprawa jest całkiem prosta. Gdyby NHS był "normalny" to by was (i innych też) tam nie było.
To że Anglicy jeżdża na castingi po rubieżach Europy ma jakiś powód.
Monika - Czw Kwi 01, 2010 10:52 pm
Pablo, jaki jest sens pisac na tym portalu, kiedy nieustannie negujesz opinie kilkunastu dentystow, ktorzy dla NHSu pracuja, a jednoczesnie wierzysz jednej higienistce? Czy oznacza to ze uwazasz piszacych tu za niewiarygodnych idiotow, ktorzy nie orientuja sie w rzeczywistosci w jakiej zyja? Czy wedlug Ciebie jestesmy "nienormalnymi" ludzmi pasujacymi do "nienormalnego" systemu?
slav - Czw Kwi 01, 2010 11:17 pm
Monika ,
Za malo znasz Pabla ))))))))) To typek którego nic nie przekona że czasem nie ma racji więc nie ma sensu z nim dyskutować. Najlepiej kręcić z niego bekę i tyle ))
Pozdro
ewelina - Pią Kwi 02, 2010 10:22 pm
Pablo,
dlaczego podajesz przyklad swojej kolezanki nauczycielki? co to ma wspolnego ze stomatologami?
nauczyciele w Anglii nie zarabiaja zbyt duzo a koszty zycia w Londynie sa wysokie
ja, i mysle ze wiekszosc nas tutaj nie odwala zadnej , jak to okresliles "kichy" na NSH
skoro NFZ refunduje pacjentom wiecej i place dentystom wiecej niz angielski NHS to chyba duzo sie zmienilo w kraju przez te pare lat...
Pablo - Sob Kwi 03, 2010 12:50 pm
Podalem przyklad nauczycielki jak osoby pracujacej ktorej nie stac na grzanie pupy na Teneryfie. Chyba ze zasilek dla bezrobotnych jest wyzszy od pensji nauczciela. Nie wiem. Z drugiej strony jak sie czlowiek uprze to pojedzie na ta Teneryfe, czasami to kwestia samozaparcia...
W Polsce NFZ funduje pacjentom za free extrakcje i wypelnienia i endo jedokorzeniowych zebow. Placi tyle ile placi. Z tymze problem jest tez w zniszczonej psychice Polaków, generalnie i pacjenow i lekarzy. U nas musi duzo czasu uplynac zanim zacznie byc normalnie.
Myslalem ze w UK jest normalnie, nie bylo tam przeciez komunizmu i tym podobnych wynalazkow.
Sithicus - Sob Kwi 03, 2010 11:15 pm
Dla mnie liczy się to że co miesiąc otrzymuję sumę ok 20-krotnie większą niż tą którą zarabiałem w Polsce, a także to że w razie choroby czy wypadku byłbym w stanie utrzymać się z odłożonych pieniędzy przez dwa - trzy lata.
Liczy się też to że w naszym kochanym kraju czasami pracowałem od 8-mej do 20-tej (w tym 15 minut wolnego na jakąś kanapkę ok 14-tej) plus okazjonalny nocny dyżur w czasie weekendu a w UK mon-fri od 9-tej do 17-tej z godzinną przerwą na lunch.
W Polsce dostawałem 30% od wyrobionych punktów z NFZ-u a w UK mam 10 funtów/UDA plus 8-tysięczny lab allowance (który wzrasta jeśli wyrobię UDA ponad kontrakt).
Ważne jest to że w Polsce przez rok oddawałem może 10 koron - pacjenci najczęściej zainteresowani byli kompozytową odbudową na wkładzie pozłacanym a w UK nie ma dnia żebym nie robił jednej czy dwóch preparacji pod lany wkład k-k czy koronę (albo inlay ).
Liczy się też to że w gabinecie mam RVG i zdjęcie mam w przeciągu 5 sekund i nie muszę czekać 5 minut na wywołanie.
Nie mniej ważne jest to że listę mam zapełnioną aż do czerwca i ok 500 osób czeka w kolejce na szansę na zapis do naszej przychodni
Pablo - Nie Kwi 04, 2010 2:32 pm
Ja pracuje od 8 do 14. Wkladow lanych nie robie tylko gotowe (Flexi Flange), jesli pacjenta nie stac albo nie chce to znieczulenie i extrakcja. Zawsze to jest jego decyzja. Na zdjecie czekam 5 minut ale nie uwazam tego za duza niedogodnosc, choc idea fosforowych płytek coraz bardziej mi sie podoba. Tylko ja jestem 'u siebie'. Jak na razie nie wyobrazam sobie pracy u kogos, wtedy rzeczywiscie moglbym sie mocno stresowac. Pamietam gdy po studiach szukalem pracy i to co widzialem było 'scary'.
Chodzi mi o to ze ani tu ani na wyspie reguły gry nie są zdrowe.
Udasy dla mnie to wciąż niepojety wynalazek. Kto to wymyslił?
Pawcioo - Wto Lis 30, 2010 10:07 pm
Przeczytałem wszystkie posty w tym temacie. Wielu z tych którzy wyjechali miało własne gabinety w Polsce a mimo to zdecydowali się na wyjazd. Zdziwiło mnie to bo do tej pory myślałem że jak ktoś ma swój gabinet to tak naprawdę jest w stanie żyć na odpowiednim, wysokim poziomie i nie musi wyjeżdżać za chlebem do Anglii.
Czy naprawdę są takie duże różnice w poziomie życia jaki mieliście w Polsce ze swoim gabinetem a w UK pracując u kogoś?
Jeszcze jedno pytanie. Gdzieś przeczytałem że po wszystkich opłatach "urzędowych" czuli ubezpieczenie, podatek etc. zostaje na rękę 2k Ł miesięcznie a to chyba nie jest dużo czy ja po prostu źle zrozumiałem?
Ile wynoszą średnie zarobki na czysto? Bo jak przeglądałem oferty pracy to były w granicach 70 - 90k rocznie brutto.
pozdrawiam!
foczka - Wto Lis 30, 2010 10:32 pm
Nie omieszkam dorzucic, ze nie pracujesz sam, tylko z pomoca (czesto nawet wiedzaca co robi ), co nie tylko przyspiesza i ulatwia prace, ale sprawia,ze czas milej plynie
Pawcioo - Wto Lis 30, 2010 10:55 pm
to z pomocą było do mnie?
Teraz w większości gabinetów w Polsce jest pomoc często właśnie studenci stomy.
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 9:13 am
Jestem u specjalisty wszczepolog-protetyk gdzie mosty okrężne na implantach to chleb powszedni zdaję sobie sprawę jakie miałem szczęście
A czy powiecie mi jak to jest z tymi zarobkami? ja wiem że w Polsce kasa to temat tabu ale to może na privie ktoś napisze jak nie chce na forum ja o zeznanie podatkowe też nie proszę chciałbym dowiedzieć się orientacyjnie.
jarek - Sro Gru 01, 2010 12:14 pm
| Pawcioo napisał/a: | | Ile wynoszą średnie zarobki na czysto? Bo jak przeglądałem oferty pracy to były w granicach 70 - 90k rocznie brutto. |
No i masz odpowiedz.Tyle wynosi srednio wysokosc zarobkow wiekszosci moich znajomych pracujacych jako "associate" na NHS.
Ile sobie z tego odlozysz to juz Twoja sprawa.
Na podatek min.25%
Utrzymanie?Pewnie kolejne 25%.
Poza tym kto Ci powiedzial,ze my tu przyjechalismy dla pieniedzy?
To pogoda nas tu przyciagnela,kolego.Pogoda
Kris - Sro Gru 01, 2010 1:15 pm Temat postu: zarobki Wg NASDA sredni zarobek dentysty pracujacego jak associate u UK , w 2009 wynosil 89000 L brutto. Obawiam sie jednak , ze nasz mlodszy kolega ze wzgledu na bardzo krotki staz tyle nie wyciagnie.
BasiaP - Sro Gru 01, 2010 1:17 pm
Mnie przyciagna tutaj football United, United ......... do boju........
clap,clap,clap
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 1:51 pm
Nie no ja zdaje sobie sprawę że na początek na te 90k to nie mam co liczyć
Ale myślę że jak zacznę o stażu to może za 3 - 4 lata się uzbiera.
Bardziej to orientacyjnie chciałem się dowiedzieć czy jest to te 2k na czysto na rękę czy bliżej 4k na rękę bo tutaj różnica jest już znacząca
A że moją wybranką też jest zębodłubolożka to myślę że da się żyć na odpowiednim poziomie a i może własną praktykę otworzyć w przyszłości.
Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi!
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 6:35 pm
| Pawcioo napisał/a: | | czy jest to te 2k na czysto na rękę czy bliżej 4k na rękę bo tutaj różnica jest już znacząca |
mówisz o ZŁ czy o GBP ???
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 6:37 pm
funtów
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 6:42 pm
czy ja dobrze rozumiem dwa albo cztery tys funtów ??
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 6:44 pm
tak.
no 2k funtów czyli mniej więcej 9 tyś zł to zarabiają osoby 2 lata po studiach w gdańsku Ja znam takie dwie których wypłata ma 5 cyferek. tyle że pracują więcej niż te 8h.
Dla 4k funtów to już warto wyjechać.
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 6:49 pm
4 tys funtów na okres próbny - tyle zaoferowano osobie z forum (kilka tyg temu się wypowiadała) - według doświadczonych stomatolgów z forum - oczywiście podzielam ich zdanie to dobra stawka.
Nie wiem ile z tego odłoży.
| Pawcioo napisał/a: | | 9 tyś zł to zarabiają osoby 2 lata po studiach w gdańsku Ja znam takie dwie których wypłata ma 5 cyferek. tyle że pracują więcej niż te 8h. |
to chyba we własnym gabinecie te pięciocyfrówki.
BTW ile można wyciągnąć na % powiedzmy 35% średnio przy pracy miesięcznej pon-pt po 8 godzin ??
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 6:57 pm
No te osoby pracują u kogoś a w zasadzie w kilku gabinetach. Dwie dziewczyny po kursach ortodoncji. Pracują od rana do wieczora wiec wyjdzie 12h ale ponad 10k pln mają w Polsce.
A jeśli chodzi o swój gabinet to jak się ma szczęście tyle to wpada w ciągu jednego dnia.
most okrężny na 4 - 6 implantach 40k PLN. a takich pacjentów mamy minimum jeden co dwa tygodnie. A jeszcze nie było tygodnia żeby 2 implantów nie było w gabinecie gdzie asystuje. Także w sumie jak 4k Ł okres próbny to na stałe pewnie 5k Ł - ok 30% opłat przymusowych jak ubezpieczenie, podatek etc to wychodzi jakieś 2.5 - 3.5k na rękę nie licząc utrzymania a to już nie jest jakaś zawrotna kwota.
No ale się wyjaśniło.
Dziękuję bardzo
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 7:01 pm
| Pawcioo napisał/a: | | po kursach ortodoncji |
można coś więcej na ten temat ??
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 7:04 pm
kursy jak kursy (co chcesz konkretnie wiedzieć?) kosztują sporo ale można wynieść z nich wiedzę i odpowiednie umiejętności.
Dziewczyny bez specjalizacji i bez planów jej robienia, kursy spokojnie wystarczają im do tego co robią.
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 7:27 pm
| Pawcioo napisał/a: | | kursy jak kursy (co chcesz konkretnie wiedzieć?) kosztują sporo ale można wynieść z nich wiedzę i odpowiednie umiejętności. |
no dobra, czy bez specjalizacji - po takim kursie - mogę leczyć ortodontycznie
??
Masz jakieś namiary na jednostki w których takowe się odbywają ??
BasiaP - Sro Gru 01, 2010 7:34 pm
| Pawcioo napisał/a: | | No te osoby pracują u kogoś a w zasadzie w kilku gabinetach. Dwie dziewczyny po kursach ortodoncji. Pracują od rana do wieczora wiec wyjdzie 12h ale ponad 10k pln mają w Polsce. |
Wow co za historia nie wierze co czytam - kasa,kasa,kasa zero wartosci w zyciu , zadnych wartosci tylko kasa.Nie ma to jak spedzic mlodosc w gabinecie 12 h dzien w dzien Moje gratulacje
Juz wam napisze chlopaki co to znaczy kariera w Anglii
stazysta 40-45 tys
2 pierwsze lata 50-60 tys
chwile pozniej 70-90 tys - wiekszosc ludzi na forum
kupujesz gabinet ponad 90 tys
kupujesz 2-15 foteli pracujesz na nich wszystkich 150 tys
zatrudniasz pracownikow i nie zawsze ale w bardzo duzej wiekszosci przypadkow zaczyna sie wykorzystywanie i oszukiwanie 200tys
Potem chcesz wiecej i wiecej i jeszcze wiecej i sa 2 opcje albo ladujesz w wiezieniu albo rozwala sie zycie prywatne.Dlaczego natura ludzka chce zawsze wiecej?
W wiekszsci przypadkow , niestety ubolewam nad tym zadnych glebszych wartosci
w dzisiejszych czasach. Ale sa oczywiscie wyjatki
Pamietajcie chlopaki OXYGEN I PAWCCIO - co jest w zyciu najwazniejsze
POZDRAWIAM
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 7:41 pm
| BasiaP napisał/a: |
stazysta 40-45 tys
2 pierwsze lata 50-60 tys
chwile pozniej 70-90 tys - wiekszosc ludzi na forum
kupujesz gabinet ponad 90 tys |
powiem tak W głowie mi się to nie MIEŚCI i w sumie to nie dowierzam . Może jest to spowodowane tym, iż nie pochodze z rodziny z tradycjami.
Wiem jakie są wartości - rodzina !!! na pierwszym miejscu przynajmniej dla mnie.
Pieniądze są ważne - ale bez przesady, chce zarabiać tyle, żeby nie martwić się ze starcza mi od 1 do 31 i żeby zawsze coś odłożyć choćby na wakacje raz w roku, i coś na przysłowiową czarną godzinę.
BasiaP - Sro Gru 01, 2010 7:53 pm
40-45 TYS FUNTOW ROCZNIE BRUTTO
Oczywiscie sa pewnie male odchylenia od tego co napisalam . To co piszesz dalej to bardzo mi sie podoba - dobrze wychowala Cie dziewczyna , zona badz mama
Pozdrawiam
Oxygen - Sro Gru 01, 2010 7:58 pm
| BasiaP napisał/a: | 40-45 TYS FUNTOW ROCZNIE BRUTTO
Oczywiscie sa pewnie male odchylenia od tego co napisalam . To co piszesz dalej to bardzo mi sie podoba - dobrze wychowala Cie dziewczyna , zona badz mama
Pozdrawiam |
oj baaaardzo młody chłopak jestem
Pozdrawiam serdecznie
Pawcioo - Sro Gru 01, 2010 8:17 pm
Nie wszystko obija się o kasę a zaczepiłem o ten temat bo chciałbym być pewny decyzji zmiany kraju bądź zostania w Pl.
Dobra ostatnio usłyszałem że stażysta zarabia 2k miesięcznie a teraz czytam że 40 - 45 rocznie więc tak naprawdę nie wiem.
Ale ok jeśli po 5 latach zarabia się 90k Ł to zdecydowanie mnie to satysfakcjonuje i wystarcza w zupełności.
pozdrawiam!
BasiaP - Sro Gru 01, 2010 8:34 pm
Jasne Pawccio nie wszystko obija sie o ..........Pytaj sie ile chcesz , tez bym pytala . Tak sie sklada ze 5 i pol roku temu nie bylo zadnego forum bo Administrator tego forum przyjechal do Anglii w tym samym dniu co ja
Pozdrawiam
jarek - Czw Gru 02, 2010 7:53 am
To juz naprawde 5 lat?
Koniecznie trzeba to jakos uczcic
Kris - Czw Gru 02, 2010 1:35 pm Temat postu: st Stazysta(nie moze pracowac samodzielnie) zarabia 2k miesiecznie--NA PEWNO!!! , przez 1 rok
BasiaP - Czw Gru 02, 2010 8:14 pm
Do Jarka : Tak , kupe lat i pierwsze zmarszczki sie pojawiaja
Do Krisa : Na pewno Kris masz racje. Ja sie na pieniadzach sie nie znam i troszke mnie tam wyzej ponioslo.Skad przeciez mam wiedziec ile zarabia ten kto ma 15 foteli . Ja tam tylko wiem ze naprawa tych fotelikow moze byc droga
A to 2k to jako dentysta plus wieczorami dorobic 1,4 jako manager w Coscie i bedzie 40 , bedzie tak?
Kris - Czw Gru 02, 2010 9:03 pm Temat postu: pie E taaam, gdybym sie dobrze znal na pieniadzach , to bym nie byl dentysta tylko pracowal w banku. A swoja droga popieram Jarka. Nalezy uczcic. U mnie bedzie w styczniu 6 lat
jarek - Czw Gru 02, 2010 9:13 pm
No to co?Moze wynajmiemy jakis dom na weekend?
Karol niedawno tak uczcil swoje 17-te urodziny;)
Koszt rzedu 500 GBP.Przy kilkunastu osobach wychodzi ponizej 50 GBP/osobe.
Trzeba znalezc duzy dom,z wieloma sypialniami.
Walia polnocna moze tym razem?
Albo Kornwalia?
Ktos wchodzi?
Moze byc styczen.
maciek_uk - Czw Gru 02, 2010 10:20 pm
http://www.thebigdomain.c...vin/wales/south
bilbo - Pon Gru 13, 2010 2:31 pm
| jarek napisał/a: | Poza tym kto Ci powiedzial,ze my tu przyjechalismy dla pieniedzy?
To pogoda nas tu przyciagnela,kolego.Pogoda |
No - niech Prezes się nie krępuję i dopowie co jeszcze
Bilbo Podejrzliwy
http://lodzpokoje.pl
jarek - Pon Gru 13, 2010 3:54 pm
Angielskie dziewczyny?
Kris - Pon Gru 13, 2010 5:25 pm
Zwlaszcza te , ktorych obwod w pasie jest wiekszy od wzrostu.
k44 - Pon Gru 13, 2010 5:41 pm
pieniadze to pierwszy czynnik ktory nas tu sprowadzil i ci ktorzy sa w kraju niech nie wierza tym ktorzy tu sa a mowia inaczej - to po prostu klamstwo albo brak poczucia rzeczywistosci,temat przemielony na tym forum milion razy
czynniki inne sa czynnikami pobocznymi najczesciej uzywanymi w celu pocieszenia,zamydlenia lub zmylenia przeciwnika - choc zdarza sie ze sa obiektywna prawda (ale rzadko) - w moim przypadku najtansze auta w europie i najtansze loty w europie
sprawa jest prosta jak nieskomplikowana jest matematyka na poziomie elementarnym
dniowka brutto to 500 quidow za 8 godz pracy (lanczu nie licze bo wtedy nie pracuje=nie zarabiam) i kalkulacja dniowkowa bardziej zobrazuje sprawe bo jedni pracuja 7 dni w tyg przez 3 kolejne lata bez zadnych wakacji a inni 6 miesiecy praca a drugie 6 miesiecy wyspa w tajlandii
po odjeciu gora 500 na lab odliczasz podatek nie wiecej niz 20% a utrzymanie z tysiak miesiecznie
policz ile zarabiasz na reke na dzien badz godzine w pl (z uwzglednieniem czasu poswieconego pracy po wyjsciu z gabinetu,w anglii jak jestes pracownikiem to wchodzisz i wychodzisz i o robocie poza gabinetem nawet nie rozmyslasz) i porownaj to z uk,jesli jest porownywalnie a wierze ze moze byc to nie wyjezdzaj,przyjedz se do uk jako turysta
natomiast jesli roznica jest znaczna i nie chce ci sie kombinowac w polandii (prawie zawsze jest to przestepstwo wobez fiskusa) zapraszamy - prawda drodzy forumowicze
BasiaP - Pon Gru 13, 2010 8:21 pm
Oxygen - Pon Gru 13, 2010 9:50 pm
I takiego KONKRETNEGO POSTU mi tutaj brakowało
DZIĘKUJĘ
asia 55 - Wto Sie 23, 2011 3:10 pm
Do Moniki i Mileny,
Hej,hej,piszcie jak Wam w tej Polsce. Czy wrocilyscie do malych miasteczek czy tez do duzych miast?
Ja ciagle jestem niezdecydowana, ale musze podjac decyzje w ciagu nastepnych 6 miesiecy.
Czekam na Wasze posty,
Pozdrawiam,
Asia
sylawin - Wto Sie 23, 2011 8:20 pm
Ja wracam do Polski w przyszłym roku, odliczam już 9miesięcy, które mi pozastało na emigracji........
Wracam tam w ciemno do małego miasteczka.... Nie mam ustawionej żadnej pracy. Nie planuję na razie otwarcia gabinetu, bo kasy za mało ale już tu dłużej nie dam rady psychicznie...tęskno za rodziną...
no i po wyjeździe do UK 5 lat temu zrzekłam się PWZ w Polsce
Nie dowiadywałam się jeszcze szczegółów w IL ale mam nadzieję, że zaświadczenie z GDC wystarczy
Czy ktoś z Was wrócił i odebrał PWZ? Macie jakieś kontretne wiadomości o tych z nas, którzy wrócili?
asia 55 - Wto Sie 23, 2011 9:24 pm
A myslalas o doplatach z unii na otworzenie gabinetu? Jest taka mozliwosc.
BasiaP - Wto Sie 23, 2011 9:36 pm
Trzy tygodnie temu do Polski wrocila moja kolezanka z pracy . Pracowalysmy razem 2.5 roku .I tak jak piszesz Sylawin , wrocila w ciemno , bez zadnej ustawionej pracy , bez planow na otwarcie gabinetu na razie.Nie mogla zyc w tym poganskim kraju gdzie ostatnio sie strzelaja , bardzo mi jej brakuje
sylawin - Wto Sie 23, 2011 10:18 pm
Basiu, daj znać proszę, jak się koleżance układa w Polsce. Wierzę, że będzie jej tam dobrze, w końcu ma dobry (?) fach w ręku Życzę wszystkiego, co najlepsze.
Asiu, myślałam o dopłatach i oczywiście postaram się skorzystać, jeśli będzie taka możliwość na moim terenie/ warmińsko -mazurskie/, ale nie dowiadywałam się jeszcze nic konkretnego. Ciągle zmieniają się nazwy i zakresy pomocy funduszy strukturalnych itp. Nie wiem jak będzie w 2012r.... Czy na lokal też mozna dostać dopłatę? Czy tylko na sprzęt? Orientuje się ktoś?
Planowo zostaję jeszcze 9 miesięcy w UK i najpierw muszę "odzyskać" PWZ w Ojczyźnie
Dzwoniłam właśnie do swojej IL i trzeba tylko przetłumaczone zaświadczenie z GDC o rejestracji i o niekaralności + wniosek o wydanie polskiego PWZ
milena - Sro Sie 24, 2011 8:13 pm
Hej! Wywołano mnie do tablicy
Witam,dobry wieczór.
Asiu 55,wróciłam i nie żałuję,czasem żałuję tych lat w UK,ale gdybym ich czasem nie żałowała,nie wiedziałabym aż tyle,aż tyle o wszystkim jak i o samej sobie...
Czy wracać? To zawsze musi być Twoja indywidualna,czasem bywa,że bardzo spontaniczna decyzja,podyktowana czymś o czym nawet nie wiemy...
Jeśli tak czujesz ..? To co Cię trzyma? Myślę,że byłaś dużo odważniejsza wprowadzając się do nowego kraju,niż teraz ,chyba pytając sama siebie ,choć na forum.
Nikt nie poda odpowiedzi:tak/nie.Każdemu z nas układa się różnie,choć myślę,że podobnie.Moje powodzenie bądż niepowodzenie nie może być wykładnią cudzego losu.Ja się odnalazłam.
Czego Tobie z całego serca życzę
Pozdrawiam.
Milena
Monika - Sro Sie 24, 2011 10:07 pm
| sylawin napisał/a: | | Czy na lokal też mozna dostać dopłatę? Czy tylko na sprzęt? Orientuje się ktoś? |
Witam!
W zeszłym roku było tak, że jeśli kupujesz gotowy lokal, tzn. stojący już budynek to możesz dostać dofinansowanie o wartości 10% ceny jaką za niego zapłaciłaś. Jeżeli budujesz od podstaw to nawet do 75%. Tak przynajmniej twierdził specjalista od Funduszy Unijnych. Może się to zmieniać bo podobno od 2013 będzie inna pula środków i inne zasady.
A z mojego doświadczenia - warto wracać.
Pozdrawiam!
[ Dodano: Sro Sie 24, 2011 11:13 pm ]
| sylawin napisał/a: | ale mam nadzieję, że zaświadczenie z GDC wystarczy
Czy ktoś z Was wrócił i odebrał PWZ? Macie jakieś kontretne wiadomości o tych z nas, którzy wrócili? |
W ciągu mojego 5-letniego pobytu w UK, dostałam pismo z mojej OIL, która życzyła sobie natychmiastowego przedstawienia zaświadczenia, że praktykuję w zawodzie, bo mają zamiar odebrać mi PWZ. Przedstawiałam im wtedy zaświadczenie od mojego aktualnego pracodawcy, wystawione przez Practice Manager, że owszem praktykuje i od kiedy. To im wystarczyło. GDC zaświadcza tylko, że masz prawo do praktykowania, co niekoniecznie znaczy , że faktycznie praktykujesz.
asia 55 - Sro Sie 24, 2011 10:32 pm
A masz może namiary na tego specjalistę od funduszy?
Monika - Sro Sie 24, 2011 10:50 pm
A dokad (w sensie: do jakiego województwa) chcesz konkretnie Asiu wrócić? bo "specjalistę" musisz mieć miejscowego - każdy region Polski ma trochę inne zasady przyznawania kasy, ale głównie chodzi o to, że "specjalista" musi mieć wejścia. Mój był lubelski, ale chyba nie najlepszy, bo dofinansowania nie dostałam. Ale może i dobrze. Dałam radę, sama i może mnie Unia cmoknąć.
asia 55 - Czw Sie 25, 2011 12:01 pm
Moniko i Mileno,
Dziekuje za wszelkie podpowiedzi i porady. Ja wybieram sie w zupelnie innym kierunku, chociaz jeszcze nie do konca wiem do ktorego konkretnie wojewodztwa.
W tej chwili jestem na etapie: na dwoje babka wrozyla, bo jak wielu na tym forum troche obawiam sie tego powrotu.
Nie mniej jednak milo mi ze odzew jest.
Pozdrawiam,
Asia
moskirz - Sob Wrz 03, 2011 10:15 am
będziesz zaczynać od zera. polskie społeczeństwo nie jest skore wydawać kupę forsy na leczenie. nie mając bazy pacjentów bedzie Tobie bardzo cięzko. i przygotuj się na godziny pracy przekraczające godzinę 20.00. u mnie normalną pora kończeni pracy była 21-22.. w okolicy wiąt nawet 23 zaś w ekstremalnych sytuacjach ( wielkanoc, boże narodzenie) nawert kończyłam o 1 w nocy... to nie jest zycie a tym bardziej nie ma tu mowy o zyciu rodzinnym.
ja mam do czego wracac.. mam masę przyjaciół - dentystów i każdy z nich deklaruje miejsce u siebie jesli tylko zdecyduję się na powrót ... jestem tu tylko 5 m-cy i mogę powiedzieć,ze jest mi tu bardzo dobrze.. nie mysloę o powrocie. na ten moment do powrotu może mnie skłonic emerytura lub zły stan zdrowia rodziców..
anna501 - Czw Wrz 08, 2011 12:32 am
http://www.youtube.com/watch?v=xBWH4-QSlsE
asia 55 - Czw Wrz 08, 2011 11:44 am
Witam,
Do Moskirz:jestem pewna ze nie jest az tak tragicznie jak opisujesz. Pracowalam juz w Polsce, ale nigdy nie zdarzylo mi sie az tak dlugo zasiedziec w gainecie .
Do Anny 501: no wlasnie po co? Moze wlasnie dla tych widoczkow ktore tu w Cumbrii sa prawie identyczne jak w Bieszczadach
Pozdrawiam,
slav - Czw Wrz 08, 2011 12:23 pm
Sorry ,
Ale tonacja Kaczmarskiego ( podobnie jak i Kasi Kowalskiej ) wzbudza u mnie chęć kupna dużej ilości żyletek i szybką chęć skończenia z tym światem.
Bardem Solidarności to ony był ale niestety nie zbyt dobrym bo teksty są smutasne a i głos nie napawający optymizem.
Dom i szczęście jest tam gdzie są ważni dla nas ludzie i to nie miejsce czyni nas szczęsliwymi. Mój kolega dentysta którego ostatnio odwiedziłem w Polsce ma już dosyć zapierdzielania od rana do nocy a i tak wychodzi mu mniej niż tutaj ( a robi wszystko jeśli chodzi o implanty i nie tylko ).
Pozdro
moskirz - Czw Wrz 08, 2011 8:35 pm
asiu55.. oczywiście,że niektórzy pracują od-do i koniec.. widać ja miałam miękkie serce skoro siedziałam do późna kochanie.. konkurencja na rynku jest tak duża,ze musisz być elastyczna godzinowo.. inna sprawa,zę mając terminy na 3-4 tyg do przodu nie miałam terminów na "pacjentów bólowych" więc trzeba było gdzieś ich "wcisnąć".. wróć-popracuj-przekonaj się sama..
anna501 - Czw Wrz 08, 2011 10:59 pm
Kochani, wysłałam tego linka z 2 powodów: 1. Czasami nachodzi mnie nostalgia, 2. Dla „poddzierżania razgawora” , ponieważ nikt na optymistyczny post Moniki nie zareagował.
Byłabym hipokrytką gdybym twierdziła, że przyjechałam tu podziwiać piękno przyrody a nie zarabiać lepiej i pracować w rozsądniejszych godzinach.
Pracując w Polsce często kończyłam pracę późno, nie miałam czasu dla dziecka i miałam znacznie więcej problemów na głowie prowadząc prywatny gabinet.
Co nie zmienia faktu, że preferuję polskie krajobrazy od tutejszych.
Kris - Pią Wrz 09, 2011 12:32 am Temat postu: powrot Sa takie miejsca w Polsce , gdzie lubie usiasc i patrzec kiedy sie wieczorne slonce w tafli jeziora przeglada..... Wrocilbym do ojczyzny chocby jutro gdyby to mialo jakis glebszy sens.Na pewno kiedys wroce ...chocby w trumnie. Gdy panienka (kawaler ) wraca nagle do domu rodzinnego nic sie nie dzieje. Rodzice przygarna , pociesza , pozyje sie i zobaczy. NFZ, Szwecja , Dania, Katar czy emiraty czekaja. Jesli zas osoba chociaz czesciowo odpowiedzialna za rodzine wraca bez przygotowania do swojego malego miasteczka w Polsce "B", postepuje nierozsadnie, ze nie powiem glupio. Automatycznie nasuwa sie pytanie ...'pocosmy ta zabe jedli ...". Po co egzaminy, tlumaczenia , nauka jazdy po niewlasciwej stronie? Zeby znow wejsc do tej samej rzeki? Mimo , ze nie mam zamiaru wracac zaraz mam kilka pomyslow co zrobic gdyby zaszly okolicznosci. I prosze sie nie obrazac.
Pisze ogolnie a nie personalnie zeby komus dokuczyc.
milena - Pią Wrz 09, 2011 4:29 pm
Czytam powyższe posty i nachodzi mnie refleksja,dlaczego piewcami pozostania w UK są właściciele praktyk..?To na marginesie,choć słowem wstępu,ale dopiero się rozkrecam.
Bieszczady? zrobią dobrze każdemu,szczególnie tym zapracowanym i skupionym na zarabianiu pieniędzy...jako cel jedyny.Oj,tak,sa tacy.
Szybko wraca się na ziemię i zaczyna się wiedzieć,po co się żyje.
Dlaczego tyle słów zniechęcenia dla super dziewczyny(pozdrawiam Asiu 55),która szczerze,uczciwie pyta i ma ochotę wrócić?Wróciliście?Macie coś konstruktywnego do powiedzenia?Oprócz tego,że kochacie brytyjskie funty i polskie widoki?
Kris,tak, ciągle się uczymy,to fajne,że umiemy jezdzić prawą i lewą stroną,bo ta właśnie wiedza pozwala nam podjąć świadomą decyzję.
Pozdrawiam.
[ Dodano: Pią Wrz 09, 2011 6:12 pm ]
Do Moskirz,
nie można,nie wolno tak rozpuszczać pacjentów,zła jestem ,że tak sobie pozwoliłaś
Prostym zabiegiem było podniesienie cen,pracujesz mniej,zarabiasz to samo ,jesli nie więcej..Robisz naturalną selekcję,jeśli pacjent chce do Ciebie i tylko do Ciebie,musi poczekać,tak to już jest i nie odkrywam Ameryki
[ Dodano: Pią Wrz 09, 2011 6:25 pm ]
Do Anny 501,
Aniu,periodontologów jak na lekarstwo,a nie da rady ruszyć leczenia mądrego,zaplanowanego wielospecjalistycznego .Jesteś pierwszą do której wysyła lekarz pacjenta na konsultację,opinię i bardzo często leczenie.To oblicze współczesengo leczenia protetycznego czy implantoprotetycznego.
moskirz - Pią Wrz 09, 2011 7:18 pm
ano rozpuściłam jak dziadowskie bicze..
slav - Sob Wrz 10, 2011 8:47 am
| milena napisał/a: | | Czytam powyższe posty i nachodzi mnie refleksja,dlaczego piewcami pozostania w UK są właściciele praktyk..? |
A dlaczego piewcami pozostania w PL są dentyści mający swoje gabinety ( choć też i wielu z nich narzeka ) a nie Ci zatrudnieni u kogoś??????
Nasz kolega z tego forum ( jak będzie chciał to sam napisze ) po roku pobytu w PL i pracy we własnym gabinecie właśnie jest w trakcie ponownej rejestracji w GDC, bez komentarza.
I faktycznie w Pl nie ma ludzi , dentystów, dla których jedynym celem jest pieniądz
Nie ma sensu przekonywać czy lepiej zostać w PL czy w UK bo to każdego indywidualna decyzja i nikt nam nie pomoże jej podjąć. Ja mam na to swój pogląd a do Polski to bardzo lubię pojechać na wakacje , niestety po tygodniu już chcę wracać bo wiele zaczyna mnie denerwować.
stonoga - Sob Wrz 10, 2011 10:42 am Temat postu: PL czy UK? O matko! Ale rozgorzala dyskusja...
I racje maja ci, ktorzy pisza, ze plusy i minusy sa po obu stronach English Channel (tzn.po tej drugiej stronie, to oczywiscie o Ojczyzne mi chodzi, a nie o Francje ) oraz, ze wszystko zalezy od sytuacji indywidualnej.
Filozoficznie mozna powiedziec, ze nie wszyscy mieszkamy w tej samej (takiej samej) Anglii i nie wszyscy wracamy do tej samej polskiej rzeczywistosci.
Mysle, ze o jedno jest wszakze duzo trudniej w Polsce niz w UK: well established patients list i pelny grafik, czy to we wlasnym gabinecie, czy pracujac u kogos. W UK nawet w tzw. kiepskiej pracy ma sie na ogol od pierwszego dnia pelne grafiki. Czyli rowniez w miare staly, przewidywalny dochod.
Wiem, liste pacjentow mozna sobie zbudowac i jak sie jest dobrym, to pacjenci sami przyjda... Tylko, ze ten proces czesto trwa miesiacami, jesli nie latami.
No i godziny pracy - trudno trafic w Polsce prace (mysle o jednym miejscu, czyli full time) tylko na tzw. pierwsza zmiane, czyli max do 17-17.30. Wiekszosc dentystow w Polsce pracuje wszakze glownie po poludniu, bo wtedy sa pacjenci. Albo w soboty. Po prostu inne realia rynku pracy. No, mozna miec oczywiscie kilka miejsc pracy i pracowac tylko rano, tylko ze wtedy traci sie cenny czas na podrozowanie do tych miejsc pracy.
Podsumowujac - mysle, ze w UK jest latwiej o tzw. quality of life (mysle tu o czysto "technicznych" kwestiach, a nie aspektach emocjonalnych zwiazanych z ziemia ojczysta, rodzina, przyjaciolmi i swojskimi klimatami).
anna501 - Sob Wrz 10, 2011 11:33 am
To ciekawe, jak łatwo ulegamy wszyscy pierwotnym instynktom. Zawsze niepokoi nas to, że inni robią co innego lub wybierają się w innym od naszego kierunku. Instynkt stadny. Nie krytykuję, to tylko takie przemyślenia. Tym bardziej, że mnie samej też to dotyczy. Dzieci większości mich znajomych dentystów albo już wybrały stomatologię albo zamierzają, dlatego jak moja latorośl oświadczyła mi swego czasu, że nie zamierza być stomatologiem, bardzo mnie to zmartwiło. Inna sprawa, że gdyby zdecydowała się na stomatologię, pewnie wróciłabym do Polski rozkręcać tam praktykę na nowo.
Taka mi się przypomniała anegdotka z czasów istnienia Związku Radzieckiego. Starsza kobieta, Polka wyjeżdża na stałe ze Związku do Polski. Na granicy sołdat ją pyta: „A po co wy tam matko na stare lata do tej Polski jedziecie? Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Ona na to: „No to właśnie jadę tam, gdzie was nie ma.”
asia 55 - Pon Wrz 12, 2011 9:56 am
Drodzy zwolennicy jak rowniez przeciwnicy powrotu do Polski,
Dziekuje za Wasze opinie. Widac ze temat nieustannie wzbudza sporo emocji, a racji tyle ile opiniodawcow. Mysle ze kazdy z Was ma swoje powody dla ktorych zyje i pracuje w wybranym przez siebie kraju. Ja rowniez musze je znalezc, a wtedy decyzja bedzie juz prosta.
Pozdrawiam z bardzo wietrznej Cumbrii,
Asia 55
BasiaP - Pon Wrz 12, 2011 8:04 pm
http://www.youtube.com/watch?v=uqJ1-LJNcQs
[ Dodano: Pon Wrz 12, 2011 8:06 pm ]
Sorki , zapomnialam dodac , wyrzuccie najpierw zyletki ......a potem sluchajcie
Kris - Pon Wrz 12, 2011 11:42 pm Temat postu: dom...... E.....taaaam, na prawdziwego polskiego dentyste zyletka to nic. Musi byc, ja wiem.....ostra dzwignia Beina, luxator SDI? Zas na takiego gruboskornego typa jak ja , to juz tylko siekiera firmy Fiskars. Ja , tam mam dzis wesoly dzien. Synkowie przylecieli, wiec w domu nie bedzie juz pusto. Przywiezli schab, karkowke, sucha polska kielbase i .....dlugo jeszce... Bedzie czym zakasic. Na dodatek skonczylem studia . HURRA !!!! A tak najlepiej , to miec kilka domow i wtedy gdy nas wnerwi w jednym , to lecimy do drugiego.
Piosenka dobra, tylko ten sax sopranowy za bardzo przypomina Dire Straits.
W gore serca, 22/10 juz niedaleko!
slav - Wto Wrz 13, 2011 8:52 am
Kris ,
Sprzęt firmy Fiskars jest rewelacyjny , mam nożyce i tną jak ta lala
maciek_uk - Sob Lis 12, 2011 11:08 am
zaczyna byc ciekawie?
choc pewnie lepsze to niz gdc
http://www.stomatologodszkodowania.pl/
moskirz - Sob Lis 12, 2011 5:57 pm
ciekawe czy pte jest świadome, że owa strona posłużyła się ich artykułem aby wskazać na błędy w sztuce lekarskiej.
sylawin - Pią Kwi 27, 2012 3:10 pm
Wracając do pierwotnego tematu...taka prywatna refleksja..
W UK żyje się łatwiej niż w Polsce, bo dochód inny ale pieniądze, to nie wszystko... (ponoć mówią tak tylko bogaci )
Za 4tyg opuszczam UK po 6latach pobytu i wracam z mężem do Polski. Bardzo się cieszę na powrót, choć z drugiej strony jakoś mi z tym dziwnie. Nie mam tam konkretnych planów. Najpierw muszę odpocząć i poznać kraj przodków na nowo
(...dziś pacjent mnie zapytał od czego chcę odpocząć, odpowiedziałam, że od zębów a on zdziwiony i mówi poważnie: a ja myślałem, że bycie dentystą to odpoczynek pozostało mi tylko stwierdzić, że zwalniam miejsce i może się zatrudnić....... )
Kris - Pią Kwi 27, 2012 7:47 pm Temat postu: taka, prywatna refleksja... No patrzcie, jak ten czas leci...Mam nadzieje , ze nie bedziesz taka zapominalska jak inni i napiszesz jak leci. To bardzo wazne . Ja bede sie zabieral za 3.5 roku.W styczniu minelo 7 lat odkad tu jestem. Powoli zaczynam miec dosyc. Z drugiej strony , w ojczyznie oprocz zony i najstarszego syna chyba nikt na mnie specjalnie nie czeka, a pracowac bede musial. Otwieranie kolejnego gabinetu z 60 tka na karku traci masochizmem zas szukanie pracy u kogos majac te lata to " poor prognosis'.
Co zas sie tyczy latwego zycia, przedwczoraj zadzwonil do mnie stary kumpel. Znamy sie 50 lat. Chirurg, ordynator po 2 zawalach na rencie z informacja , ze trzeci z naszej paczki-DrMed, ordynator, szef OIOMU, autor publikacji, itp jest po powaznym udarze , pod respiratotem , bez kontaktu i chyba od tego roku bedziemy sie w rodzinnej Bydgoszczy w dwoch tyko spotykac. Wg ostatniego "Dentistry" 25 % dentystow w UK leczy sie regularnie z powodu nadmiernego stresu a 13% wszystkich medykow w UE jest uzaleznionych od alkoholu.Tak wiec dentysta to ma "klawe zycie " , jak ten "cysorz' ze starej , polskiej piosenki
jarek - Sob Kwi 28, 2012 7:58 am
Sadzilem Kris,ze jak sprzedasz interes to nie bedziesz musial wiecej pracowac...
Chyba sie juz napracowales,pora odpoczac;)
slav - Nie Kwi 29, 2012 1:59 pm
Wracać można pod warunkiem że nie będzie trzeba pracować w ogóle lub tylko 1- 2 razy w tyg u kogoś aby trzymać się zawodu.Powrót tak i ja mam też taki plan ale bez kredytu i nerwów przez 30 lat. Tak to widzę ja ale każdy ma swoje racje .
justina - Pią Sie 24, 2012 10:14 am
Szczerze mówiąc prowadzicie ciekawą rozmowę.
Nie mam takiego doswiadczenia jak Wy. po studiach trafiłam do prywatnego gabinetu, który nauczył mnie bardzo dokładnej pracy - bo wiadomo pacjent płaci pacjent wymaga. i do tego male dziecko, które musialam wykarmic więc musiałam byc potulna i godzic sie na prace nawet do 21:00
wytrzymałam tak 10 miesięcy i przeszłam na gabinet funduszowy nowo otwarty więc na pacjentów trzeba było zapracowac. to co wyniosłam z prywatnego przydało sie w funduszowym - czyli w miare mozliwosci dokładna praca. jednak aby na fundusz zarobic tzeba bylo sie pospieszyc z przyjmowaniem i tez poswiecic czas spędzony z rodziną.
obecnie pracuje 3 dni w tygodniu do 18, 2 dni do 20 a soboty do 15. I mam juz dosc. w dodatku wystarcza mi od 1 do 1 nie wyolbrzymiajac faktu. szlag mnie tu juz trafia. chce miec w koncu wolna sobote!!
help.
Kris - Pią Sie 24, 2012 6:00 pm Temat postu: rozmowa Ciekawa rozmowe , ciekawa . A jakie kiedys prowadzilismy... Widzisz, bo wsrod nas jest wielu niezmiernie interesujacych ludzi.... Jesli mozesz, szarpnij sie wiec na bilet do Luton czy Stansted. Bedziemy debatowac 6 pazdziernika w Londynie . Wszystkiego mozesz sie dowiedziec na miejscu i na dodatek wziac udzial w najwiekszych targach dentystycznych na wyspach. Serdecznie zapraszam!
|
|